sobota, 2 maja 2009

Dygresje

Podobno każdy porządny blog powinien mieć jakąś myśl przewodnią. Bo tylko wtedy jest szansa, że opiszą go w "Dużym formacie", albo chociaż w "Wysokich obcasach". Cóż, kiedy zbyt dobrze znam siebie i swój sposób pisania, żeby nie wiedzieć, że jakiegokolwiek tematu przewodniego bym sobie nie wybrała, zaraz bym z niego zboczyła na bezdroża dygresji. Postanowiłam więc nie mydlić nikomu oczu i z rozbrajającą szczerością przyznać od razu w tytule bloga i pierwszym wpisie, że treść jego będą stanowić właśnie dygresje. Przemyślenia o filmach, książkach, muzyce, pisaniu doktoratu, życiu w Szwecji (czy w jakimkolwiek innym miejscu, do którego mnie przywieje)... Słowem, o tym wszystkim, co umila i uprzykrza moje codzienne życie. I niewykluczone, że zupełnie nieoczekiwanie wyłoni się z tego temat przewodni.

(A wówczas kariera internetowego celebryty stanie przede mną otworem!)

6 komentarzy:

kolleander pisze...

Wzruszona jestem jako naciągaczka i podszeptywaczka! Bo oto czuję się po części winna powstania tego bloga i się do tego publicznie przyznaję. Zrobiłam to z pobudek czysto egoistycznych, do czego też się przyznaję:

mam nadzieję na depresyjne loga, widoki ze Szwecji i możliwość poznania kolejnych paranoicznych szwedzkich przepisów:D

PS Dygresje to idealny temat przewodni X)

lotta7 pisze...

dygresje to jest to! zresztą moje lekcje polskiego w liceum były złożone TYLKO z dygresji... nie wiem, czy wyszło mi na zdrowie, ale bawiłam się przednio

martencja pisze...

Dzięki Wam za miłe słowa! To teraz nie pozostaje mi nic innego niż zacząć... hmmmm... dygresować? Dygresić? Kocham nasz język ojczysty, ale nie da się ukryć, że czasem jest niedoskonały;)

M.

ewa pisze...

Ewentualnie dygresjować...ale to by była zbyt prosta forma chyba. Za mało przewrotna, że tak powiem;)
Anywho, z dygresji, uwag pobocznych, komentarzy i odniesień powstała lwia część (lwia, zauważ Marto, słowo użyte nieprzypadkowo) Notesów oraz Kalendarzy! A to chyba zobowiązuje...:)

Filip Brunelewski pisze...

No to teraz robimy komentarze, żeby o blogu Martencji napisali nawet na Kundelku!

martencja pisze...

Ewo, no i sama widzisz - po prostu za długo już się w dygresjach wprawiałam, żeby teraz móc porzucić ten nawyk. I masz rację - taka tradycja zobowiązuje!

Iiiiiiik, mój blog na Kundelku, ojeeeeeej...!:)

M.