Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zabójcza suszarka

Ostatnio kupiłam sobie suszarkę do włosów. Załączona była do niej instrukcja obsługi. Jeżeli jednak wydaje się Wam, drodzy Czytacze, że instrukcja obsługi suszarki do włosów zajmuje się wyjaśnieniem, który przycisk służy do czego i ewentualnie podaje jakieś wskazówki co do stylizacji włosów, muszę Was rozczarować. Otóż w istocie jej tematem jest to, jak to zrobić, żeby wysuszyć włosy i się przy tym nie zabić.
Zagrożenia związane z używaniem suszarki są różnorakie, ale dwa największe to: zaplątany kabel i woda. Dla ułatwienia, na poniższych zdjęciach oznaczyłam różnego rodzaju zagrożenia kolorami:

To, co nie jest zaznaczone żadnym kolorem, to hiszpańska wersja tego samego, co po angielsku oraz inne ostrzeżenia, które ciężko zakwalifikować. Jak na przykład:

Na tym jednak nie koniec. Ponieważ kabel jest takim newralgicznym elementem tego śmiercionośnego urządzenia, jest on wyposażony w dodatkowe ostrzeżenia:


Ciężko mi powiedzieć, dlaczego frazę "unplug it" konsekwentnie piszą …
Najnowsze posty

Wolność

Jak wszyscy wiemy, Amerykanie ponad wszystko kochają wolność, na przykład wolność do bycia zastrzelonym przez szaleńca z bronią albo do utraty dorobku życia na pokrycie rachunków medycznych. W związku z tą pierwszą wolnością w tutejszych szkołach dzieci od najmłodszego mają ćwiczenia w chowaniu się pod ławkami i byciu cicho, w czasie gdy nauczyciel zamyka drzwi klasy na klucz od środka, w nadziei, że „bad man” pójdzie sobie dalej i, nie wiem, powystrzela dzieci w sąsiedniej klasie, które mniej się przykładały do ćwiczeń siedzenia cicho pod ławką...?
Drugą z tych wolności ogranicza nieco stan Massachusetts, ponieważ nakłada na swoich mieszkańców obowiązek wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego. Ale tylko nieco, bo nawet z wykupionym ubezpieczeniem można pójść z torbami, różne ubezpieczenia oferują bowiem różnoraki zakres usług. Dość powiedzieć, że jak kiedyś spróbowałam poszukać ofert w specjalnej wyszukiwarce ubezpieczeń, wyskoczyły mi takie o miesięcznej wysokości składek od kilkudzie…

Winter is coming

Wczoraj rano pracownicy i studenci Uniwersytetu Harvarda dostali mejla utrzymanego w tonie ostrzeżenia przed nadchodzącym cyklonem. Mejl przekazywał nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się przetrwać to, co nas czeka, a być może nawet, jak nam się poszczęści, przeprowadzić wszystkie zaplanowane zajęcia, ale jednocześnie też nie krył przed nami trudnej prawdy o sytuacji, wobec której stoimy: rozpoczynającej się zimy.

Odkąd tylko tu przyjechałam, a nawet wcześniej, znajomi i mniej znajomi ostrzegali mnie, jak sroga jest bostońska zima.  - Ale - oponowałam nieśmiało - wychowałam się na północy Europy, doświadczyłam w życiu srogich zim... - Tu będzie gorzej - odpowiadali tonem odkrywców arktycznych, którzy stracili połowę palców poszukując Przejścia Północno-Zachodniego. - Ale spędziłam dwie zimy w Sztokholmie- dodawałam, co nieco zmniejszało ich pewność siebie, ale za to skłaniało do dzielenia się opowieściami o burzach śnieżnych, które paraliżują Boston i okolice na kilka dni, w czasie k…

Złota amerykańska jesień

Amerykanie mają specjalny termin na określenie podziwiania kolorów jesiennych drzew: leaf peeping. Podobno ludzie nawet urządzają zorganizowane wycieczki w tym konkretnym celu. Są specjalne strony internetowe poświęcone temu tematowi, z przewodnikami, propozycjami tras, interaktywnymi mapami itp. Poważna sprawa. 
Przyznać jednak trzeba, że jesień w Nowej Anglii prezentuje się rzeczywiście pięknie, o czym zaświadczyć może garść poniższych przykładów (częściowo znanych już tym z Czytaczy, którzy obserwują moje konto na Instagramie). Wszystkie zdjęcia zostały zrobione w okolicach Harvard Yard, to znaczy parko-dziedzińco-placu, na którym i wokół którego znaleźć można wszystkie najważniejsze budynki Uniwersytetu Harvarda.







Europejczycy to mięczaki

Snują się po całym budynku jak jakieś duchy narzekając na zimno — Skandynawowie, Brytyjczycy, Portugalczycy... budynek jest wszak siedzibą Centrum Studiów Europejskich, więc można przebierać w narodowościach. Oplatają zgrabiałe palce wokół kubków z gorącą herbatą, zapinają pod szyję swetry i otulają się szalami. I zawracają głowę, że skoro temperatura od paru już dni utrzymuje się poniżej 20 stopni, może by tak włączyć ogrzewanie? Albo chociaż wyłączyć klimatyzację...?
Ledwo wydostali się spod opiekuńczych skrzydeł unijnych norm, świat zaczyna ich atakować. Amerykańska pasta do zębów okazuje się być toksyczna: już po paru dniach używania kończą z gębą pełną aft i muszą szukać kogoś, kto zna kogoś, kto będzie w najbliższym czasie podróżował z Europy i mógłby przywieźć stamtąd tubkę czy dwie — nieważne, z jakiego kraju, nieważne, jakiej marki (tu marki są te same, ale co z tego?), ważne, żeby jej skład spełniał normy UE. Wolą nawet nie myśleć, co jest w jedzeniu, ale na wszelki wypadek…

Zabytki

Odkąd pierwszy raz wyjrzałam przez okno swojego tutejszego pokoju, zaintrygował mnie widok. A konkretnie kamienna wieża. Zamki, pomyślałam, w Ameryce??

No nie, zamków tu nie mają, ale to nie znaczy, że nie mają zabytków i historycznych miejsc. Wieża, jak się okazało, pochodzi z 1903 roku i została zbudowana dla upamiętnienia ważnego historycznego faktu, że w tym właśnie miejscu, a konkretnie na wzgórzu o nazwie Prospect Hill w miejscowości Somerville, pierwszego dnia roku 1776 została podniesiona pierwsza amerykańska flaga. Wyglądała ona tak jak widać powyżej: w rogu miała jeszcze brytyjskiego Union Jacka, a poza tym trzynaście pasów symbolizujących trzynaście kolonii.


Prospect Hill, jako najwyższy punkt w okolicy, miał spore znaczenie strategiczne, dlatego obozowali tutaj rewolucjoniści w czasie wojny o niepodległość, której początki rozegrały się w dużej części właśnie w tych okolicach. 

A z wieży rozciąga się całkiem niezły widok na Somerville i Boston w oddali - choć byłby zapewn…

Podróż do przeszłości

Kontakty z amerykańską bankowością to jak podróż w czasie. Jako że tutejszy system bankowy rozwijał się wcześniej od europejskiego, zachował dotąd niektóre archaiczne rozwiązania, które w Europie już zarzucono albo których w ogóle nigdy nie wprowadzono. Takie rzeczy jak nietracenie nigdy karty kredytowej z oczu albo zabezpieczanie transakcji PIN-em to najwyraźniej jakieś lewackie europejskie fanaberie, którymi Land of the Free nie ma zamiaru się przejmować — kelnerzy wynoszą więc w najlepsze karty klientów na zaplecze, a ekspedienci są nieco skonfundowani, gdy terminal żąda PIN-u jak się przez niego przepuści europejską kartę.
No i czeki... O mój jeżu, czeki! Wiecie, jak na filmach, gdy jakiś arystokrata nonszalanckim ruchem wyjmuje oprawioną w skórę książeczkę czekową, pytając, na ile wypisać, żeby jakiś natręt przestał zawracać głowę? Jak lord Grantham próbuje przekupić Toma Bransona, żeby zapomniał o jego córce i sobie poszedł...? No więc tutaj takie wielkopańskie gesty są dostępn…