Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2013

Z wyspy na wyspę

Weekendowych wędrówek po wyspach ciąg dalszy - ale tym razem polskich, nie niemieckich, a konkretnie po Wolinie. Dwa lata po poprzedniej tam wizycie, mogę stwierdzić, co następuje: miasto Wolin i tamtejszy skansen są dużo bardziej puste gdy nie trwa akurat coroczny Festiwal Słowian i Wikingów - choć przygotowania trwają, a w międzyczasie zabawia się tam letnie kolonie. 


Jezioro Turkusowe w Wapnicy i Wzgórze Zielonka w Lubinie są nadal tyle ładne, co niedoceniane przez turystów, a Międzyzdroje wprost przeciwnie - wypełnione ludźmi po brzegi i nadal kiczowate i krzykliwe, dzięki czemu wciąż utrzymują się na samym czele mojego prywatnego i subiektywnego rankingu najbrzydszych kurortów bałtyckich. A gofry na tamtejszym molo nie dorastają do pięt sopockim.


Hiddensee

Kontynuuję moje eksploracje wysp północnych Niemiec - po Rugii i Uznamie tym razem przyszedł czas na Hiddensee. Małą, podłużną wyspę przyklejoną do zachodniej strony Rugii, na samo wspomnienie o której przeciętny Niemiec wpada w patriotyczny zachwyt.

Szczególną cechą wyspy jest to, że jest niemal całkowicie niedostępna dla samochodów (udało mi się wypatrzyć jedynie dwie karetki, radiowóz i dwa traktory), tak więc odwiedzający Hiddensee mają do wyboru: konne bryczki, rowery, własne nogi. Nie jestem wielką fanką rowerów a kursy bryczką są drogie, wybrałam więc ten ostatni sposób przemieszczania się. I muszę powiedzieć, że po przebyciu ponad połowy długości wyspy, między wioską Neuendorf a latarnią Dornbusch, byłam wykończona... Ale nie żałuję. 

Wkrótce po opuszczeniu Neuendorf wpłynęłam na suchego przestwór oceanu, czyli innymi słowy weszłam na wrzosowisko Düneheide. Niestety, jeszcze za wcześnie, żeby móc podziwiać kwitnące wrzosy - może to dobry pretekst, żeby wybrać się tu jeszcze r…

Wielka kupa gotyckich cegieł

Minęło chyba z osiem lat, odkąd ostatnio zwiedzałam zamek w Malborku. W międzyczasie nieco się w nim pozmieniało: na przykład oprócz gotyku na zamku napotkać można również różnorakie okazy sztuki współczesnej, pojawiło się kilka ciekawych restauracji i sklepów z bursztynową biżuterią (a może po prostu kiedyś zwiedzałam z mniejszym budżetem, więc na restauracje i sklepy z bursztynem po prostu nie zwracałam uwagi?), opracowano nową ekspozycję poświęconą bursztynowi, umożliwiono zwiedzanie zamku z audioprzewodnikiem, a także, co pewnie najważniejsze, oddano po renowacji do zwiedzania parę nowych pomieszczeń, których nie miałam do tej pory okazji podziwiać. Jeszcze bardziej więc widać, jak ogromna jest ta budowla: wycieczka z przewodnikiem trwa ponad trzy godziny, przewodnik gna, a i tak nie zagląda się do wszystkich zakamarków zamku (na szczęście można to zrobić później, po zakończeniu oprowadzania). Nie zmieniło się jedno: malborski zamek to nie tylko największa, ale i najbardziej impo…