Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2010

Ławeczka

Wygodne i łatwo dostępne miejsce na chwilę odpoczynku.

Zrobiliśmy to całkiem sami

Władze Sztokholmu nigdy nie były zbyt sentymentalne. Nad historyczną i kulturową wartość zabudowy przedkładały zawsze jej funkcjonalność i nowoczesność. Tuż po wojnie, kiedy duża część Europy zajęta była ratowaniem resztek swojej zabytkowej architektury i odbudowywaniem tego, czemu nie udało się przetrwać, w Sztokholmie zaczęto wielki plan przebudowy centrum, w porównaniu z którym planowane dzisiaj zmiany na Slussen wydają się ledwie kosmetycznymi. Wychodząc z założenia, że stare domy centralnej części Sztokholmu, dzielnicy wokół kościoła św. Klary (to może i zsekularyzowany kraj, ale szczególnie w starych miastach dzielnice czasem jeszcze biorą swoje nazwy od kościołów, wokół których leżą) są w złym stanie i stanowią siedlisko biedoty, prawie wszystkie, jak leci, zrównano z ziemią. Na ich miejscu powstały sklepy i biurowce ze szkła i betonu: między innymi plac Sergels torg z wielką fontanną, przy nim nowy Kulturhuset, a na dodatek pięć szkaradnych wieżowców wzdłuż Sveavägen (fontan…

Protest

Poszłam sobie wczoraj obejrzeć demonstrację. Zorganizowano ją w ramach protestu przeciwko planom przebudowy Slussen - części Sztokholmu nad cieśniną oddzielającą Stare Miasto od Södermalm (slussen znaczy "śluza" i takowa właśnie się w tej cieśninie znajduje), wyglądającej tak, jak to widać na pierwszym zdjęciu w tej dygresji. Jeżeli ktoś oglądał "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet" - to właśnie to miejsce, w którym Lisbeth Salander zostaje napadnięta przez chuliganów, którzy niszczą jej komputer (i po którym przechadza się jeszcze wielokrotnie w czasie filmu, bo całkiem niedaleko mieszka).


Trudno mi powiedzieć, o co chodzi dokładnie w tym proteście, bo po kilku próbach zgłębienia argumentów obydwu stron - to znaczy miasta, które chce tę część przebudować i protestujących, którzy chcą ją zachować, ewentualnie tylko odnowić - doszłam do wniosku, że obydwie używają tych samych argumentów, to znaczy, że chcą, żeby Slussen nie była zdominowana przez samochody, a za to zw…

Imiona

W Sztokholmie każdy wagon metra ma imię i jest tym imieniem podpisany. Oto kilka przykładów.



Permanentna inwigilacja

Drodzy Czytacze, jesteście obserwowani! Przeze mnie. Stosując tajemne formuły i sekretne sposoby weszłam w posiadanie takich informacji, jak liczba odsłon niniejszej strony, czas na niej spędzony, miejsca, z których tutaj przybyliście (zarówno geograficznie, jak i internetowo - to znaczy w co kliknęliście, żeby tu wylądować) itp. Interesująca to lektura, a jedna jej część szczególnie służy mi dodatkowo jako niewyczerpane źródło rozrywki. Ta mianowicie, która informuje, jakie słowa kluczowe wpisaliście do wyszukiwarek, aby tu dotrzeć.

Zaczynając od spraw dość oczywistych i mało zaskakujących, sporo jest zapytań o dygresje w różnych konfiguracjach (w filmie, w literaturze, przykłady dygresji, ale także nieco bardziej zaskakujące zestawienia, na przykład "dygresje a tak przy okazji literatura" oraz "titanic z dygresja"). Śledzenie tego rodzaju haseł ma dla mnie walory poznawcze, sama bowiem nigdy nie wpadłabym na to, że przykładów na dygresje można szukać…

Polska ambasada w Sztokholmie

("Do bliskich ofiar i wszystkich Polaków moje najgłębsze i najserdeczniejsze kondolencje! Serce Chopina krwawi w Warszawie - Svante Leijonblom, Huddinge")

Globen raz jeszcze

Tym razem mniej romantyczno-kosmicznie, a bardziej miejsko.

Wiosna

To widok z wiaduktu, po którym metro wyjeżdża z wyspy Södermalm, zmierzając do południowych dzielnic Sztokholmu. Jeszcze przedwczoraj unosiły się tu na wodzie lodowe kry, miałam nadzieję je sfotografować, ale już nie zdążyłam. Niestety, zdjęcie zrobione jest z wnętrza jadącego wagonu, co odbija się na jego jakości ("odbija się" jest tu słowem-kluczem:)), ale to jedyna możliwość uchwycenia tego widoku, bo z tej strony wiaduktu nie ma kładki dla pieszych.


Po tej długiej, długiej zimie nadejście wiosny jest jak haust świeżego powietrza, jak odetchnięcie wreszcie pełną piersią. Ulgą, po prostu i przede wszystkim.

Spokojnie, to tylko awaria

Wbrew stereotypom o idealnie uporządkowanej i odpucowanej Szwecji, zdarzają się tutaj, jak wszędzie, rzeczy zepsute czy rozbite. A wtedy, również jak wszędzie, pojawia się na nich informująca o awarii wywieszka. A właściwie nie jak wszędzie, bo tak naprawdę informacja ta nie mówi o wystąpieniu awarii, a wybiega o krok wprzód i donosi że - i kiedy - awaria została już zgłoszona odpowiednim służbom oraz zapewnia, że trwają prace nad naprawieniem jej tak szybko, jak to możliwe. Dzięki temu obywatele mogą zachować swoje bezpieczne poczucie, że wszystko jest pod kontrolą, a Wielki Brat się nimi opiekuje.

Stopniowo człowiek się do tego przyzwyczaja i brakuje mu po przyjeździe do Polski: przede wszystkim tego, że gdy tylko jest jakiś przestój, choćby pięciominutowy, w kolejce czy metrze, zaraz przez głośniki odzywa się maszynista, żeby powiedzieć, co się dzieje i jak szybko można liczyć na załatwienie problemu. W Polsce można stać pół godziny i nie mieć pojęcia, co jest grane, bo nikt nie uzn…

Wielkanocny sabat czarownic

Dla początkującego badacza szwedzkich zwyczajów związanych z obchodami Świąt Wielkanocy zapewne jednym z najbardziej osobliwych wyda się, opisana chociażby w tak klasycznych pozycjach jak "Dzieci z Bullerbyn", tradycja påskkärringar, czyli... wielkanocnych czarownic. W Wielki Czwartek bądź Wielką Sobotę (w zależności od regionu) dziewczynki, a często i chłopcy, przebierają się za czarownice i chodzą od domu do domu, rozdając własnoręcznie zrobione kartki i zbierając w zamian słodycze.


Zwyczaj ten może się wydać niewinny i zabawny (nie mówiąc już o tym, że nieco dziwaczny), ale jego źródła są bardziej ponure, bo sięgają procesów czarownic, które przetoczyły się przez Szwecję w XVII wieku - a szczególnie w czasach masowej histerii lat 1668-1676, kiedy stracono z tego powodu koło trzystu osób (w porównaniu z czterystoma, którzy stracili w ten sposób w Szwecji życie w całym okresie od 1492 do 1704 roku). Oskarżano je o uczestnictwo w diabelskich ucztach w miejscu zwanym Blåkulla…

Po kolei

Gdy na dachu sztokholmskiego wagonu metra zauważyłam taki zakaz:



...zrobiło mi się trochę smutno, bo zdałam sobie sprawę, jak małe są szanse, żebym w Sztokholmie stała się świadkiem scen takich:


...bądź takich: