Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2011

Postmodernistycznie

Strzelające rowery

Podważanie autorytetów

Dopisek flamastrem głosi: "Dotykać nic się Ci nie stanie."

Brytyjska uprzejmość

Jak widać na zdjęciach nadesłanych przez Czytaczkę Karolinę, brytyjscy klämriskotwórcy nie uciekają się do najniższych instynktów (strach), ani nie przemawiają głosem nieznoszącym sprzeciwu z wyżyn autorytetu. Oni zwracają się do ogółu z prośbą, uprzejmie tę prośbę uzasadniając. A nawet jak już muszą uderzyć w nieco bardziej surowy ton, nie tracą chłodnego opanowania. Ot, maniery!

O bałtyckich korsarzach, zagrabionych dziełach sztuki i florenckich kościołach

Gdy wiele lat temu uczyłam się na przewodnika po Trójmieście, jednym ze zgłębianych przeze mnie tematów była historia najbardziej chyba wartościowego z tutejszych dzieł sztuki - "Sądu Ostatecznego" Hansa Memlinga. Obraz ten zamówiony został u niderlandzkiego mistrza w drugiej połowie XV wieku przez florentczyka Angela di Jacopo Taniego i pierwotnie trafić miał do jednego z florenckich kościołów. Nigdy jednak tam nie dotarł.
Był rok 1473 i trwała właśnie wojna Ligii Hanzeatyckiej z Anglią, którą ta pierwsza prowadziła przede wszystkim za pośrednictwem floty kaperskiej, blokującej angielskie wody terytorialne i nierzadko atakującej cokolwiek, co zmierzało do angielskich portów, łącznie ze statkami niezaangażowanych w konflikt stron. Jak na przykład płynący pod neutralną, burgundzką banderą galeon "San Matteo", który został zdobyty przez gdańską karakę "Peter von Danzig" dowodzoną przez kapitana Pawła Beneke. Łupem gdańszczan, oprócz skór, tkanin i innych…

Śmiercionośne przewody

"Nie dotykać przewodów
Niebezpieczeństwo śmierci."

Szacunek

"Szanuj Florencję
Nie brudź
Pety - papier - odchody - plastik
Nie wyrzucaj ich na ziemię
Czyste miasto czyni życie lepszym"

- czyli nowy sposób władz Florencji na zaprowadzenie w mieście porządków. Pragnę zwrócić uwagę, że w ostatniej linijce po raz kolejny mamy do czynienia z poezją współczesną (Una città pulita migliora la vita), której piękna jednak niestety nie udało mi się oddać w tłumaczeniu...


Poezja współczesna

Na czerwonej gąbce

Letnia ulewa spada nagle i prawie bez zapowiedzi. W jednej chwili świeci słońce, gwiazdy kina i telewizji przechadzają się po czerwonym dywanie (dywaniku, właściwie, zważywszy na jego długość), rozdając autografy, kamerzyści i fotoreporterzy wołają na nich, żeby odwrócili się w ich stronę ("Maja, Maja, tutaj, do nas, Maja!"), a nastolatki piszczą. W następnej - nagle spada gęsta ściana deszczu, doprawiona jeszcze odrobiną gradu i okazjonalnym uderzeniem pioruna, piszczeć zaczynają wszyscy, salwując się ucieczką pod taras Teatru Muzycznego, kamerzyści i fotoreporterzy w popłochu chowają sprzęt pod folią, reporterka TVN24 krąży trochę bezradnie, a gwiazdy, już zupełnie nienękane przez fanów i tylko trochę przez dziennikarzy, przemykają mało eleganckim truchcikiem z festiwalowych Lexusów do drzwi teatru po czerwonym dywanie, który zamienił się w czerwoną, nasączoną wodą gąbkę. Tylko słońce jakimś cudem nadal świeci.

Prądy

Jak donosi Moja Sista, kąpiele u wybrzeży wyspy Fårö pełne są niebezpieczeństw. Napis w trzech językach nad powyższym - przeuroczym - obrazkiem głosi: "Przy silnych wiatrach mogą powstawać prądy." Nic dziwnego, że taki nękany Weltschmerzem reżyser jak Bergman upodobał sobie to właśnie miejsce!

Słowotwórstwo

Truizmem będzie napisać, że język się rozwija, reagując na zmiany i wydarzenia zachodzące w otaczającym nas świecie, na przykład przez tworzenie nowych słów. Tak właśnie powstał w języku szwedzkim nowy czasownik: att fritzla. Nieco makabryczny, bo pochodzi, jak zapewne Czytacze się domyślają, od Austriaka Josepha Fritzla. I wygląda na to, że zdążył już przejść dość interesującą ewolucję. Szybki research w Internecie wykazał, że początkowo słowo to bliskie było swojemu pochodzeniu i oznaczało "zamknąć kogoś w piwnicy". Ja spotkałam się z nim zupełnie niedawno i w znaczeniu, które oddaliło się już od tego oryginalnego. Dzisiaj ktoś, kto fritzlar, to osoba, która siedzi w domu, gdy wszystkie okoliczności, na przykład sprzyjająca pogoda, przemawiają za wyjściem na zewnątrz. Kosmiczny naród, naprawdę!