Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2010

Pijacka logika, część 2

Trochę zwlekałam z obiecaną kontynuacją tematu z poprzedniej dygresji, ale wreszcie jest! Będzie to zarazem wyjaśnienie, o co właściwie chodzi w przedstawionym tam plakacie: na czym polega innowacyjność pomysłu, który według twórców tej reklamy doprowadziłby do tak katastrofalnych skutków? Otóż: nowością tą byłoby dopuszczenie do sprzedaży w zwykłych sklepach spożywczych napojów o zawartości alkoholu wyższej niż 3,5%. Obecnie bowiem w supermarkecie dostać można jedynie tzw. lättöl, lekkie piwo, natomiast po cokolwiek mocniejszego udać się trzeba do jednego z państwowych sklepów monopolowych Systembolaget. Sklepów tych jest w Szwecji 410 (w tym 22 w Sztokholmie), są zamknięte w niedziele (do 2000 roku też w soboty), a zakupów dokonać można tylko po przekroczeniu 20. roku życia. Gdy zdarza mi się tam udać, mam okazję poczuć się bardzo młodo, bo zawsze proszą mnie o pokazanie dowodu osobistego (czasem proszą o to także osoby towarzyszące, jako część bardzo aktywnej akcji Systembolage…

Pijacka logika

Już dawno zamierzałam zabrać się za ten temat, jednak stwierdziłam, że mój wywód byłby niekompletny bez powyższego plakatu, a znowu plakat byłby niekompletny bez tłumaczenia. Trochę się z tym ociągałam, ale wreszcie jest - choć, przyznam, dość swobodne i pozostawiające wiele do życzenia pod względem estetycznym. Poza tym przetłumaczyłam tylko główne hasła, ale gdyby kogoś ciekawiło także to, co napisano drobnym drukiem, proszę pytać w komentarzach. Obrazki można oczywiście powiększyć klikając w nie.


Plakat pochodzi z zeszłorocznej akcji reklamowej Systembolaget, czyli szwedzkiego monopolu alkoholowego i przedstawia czarny scenariusz tego, co by się stało, gdyby monopol zlikwidować. W skrócie: śmierć i zachwianie solidarności społecznej. Sama nie wiem, co gorsze. Jest to przykład niezwykle pokrętnego rozumowania w prawdziwie szwedzkim stylu, którego ukoronowaniem jest tekst w prawym dolnym rogu. Tytuł tego dzieła - fyllelogik, pijacka logika - uważam za niezwykle trafny: autorzy wpraw…

Naprawdę poważne ostrzeżenie

"Ostrzeżenie! Te drzwi są bardzo ciężkie, zupełnie nie takie lekkie jak te, które właśnie otworzyłeś. Poważnie! Jeśli miałoby się zdefiniować ciężkość tych drzwi, trzeba by je nazwać bardzobardzobardzobardzobardzobardzobardzobardzobardzo- bardzobardzobardzobardzosupermega ciężkimi!"

Wiesz, że to już lato, kiedy...

...SL włączyło klimatyzację w środkach komunikacji publicznej. W końcu już drugi tydzień mamy temperatury przekraczające 15 stopni, z pewnością wszyscy są już zmęczeni tym długotrwałym upałem i potrzebują chwili wytchnienia chociaż wtedy, gdy wsiadają do kolejki!

A pomyśleć, że jeszcze w zeszłym tygodniu w autobusach ogrzewanie było odkręcone na pełen regulator. Czyżby rzeczy te działały na zasadzie albo-albo? Co się stało z zasadą lagom är bäst?

Zakaz gry w piłkę

"Nie możemy tu grać!"
Czy tylko na mnie ta tabliczka robi przygnębiające wrażenie...?

Kurhany

Po starożytnych kurhanach w Starej Uppsali, jak widać powyżej, chodzić nie należy. I bardzo słusznie - wszak nie dość, że starożytne (jak na tę część świata, konkretnie z V lub VI wieku n.e.), to kryją archeologiczne skarby, no i grobowce. Jak się przypuszcza na podstawie informacji z kilku dawnych kronik i sag, głównie staronordyckiej Sagi o Ynglingach Snorriego Sturlusona i staroangielskiego poematu o Beowulfie, leżą w nich wodzowie Aun, Egil i Adils.


A tak przy okazji polecam lekturę mitologii germańskiej (po polsku na przykład książkę na ten temat Artura Szrejtera), albo Eddy Poetyckiej, albo sag islandzkich (dla początkujących polecam chociażby Sagę o Njalu) - są to pozycje dostępne w większości bibliotek. Zapewniam, czegoś tak dziwnego, niezwykłego, żeby wręcz nie powiedzieć odjechanego, dawno nie czytaliście.

Skansen

Skans to szwedzkie słowo oznaczające szaniec, jednak wchodząc do języka polskiego - w formie określonej, skansen - otrzymało znaczenie dość dalekie od pierwotnego: muzeum na świeżym powietrzu. A to za sprawą Artura Hazeliusa, który w 1891 roku założył w Sztokholmie muzeum-park mające prezentować życie w różnych regionach Szwecji w XIX wieku, przed rewolucją przemysłową. A że powstało ono w miejscu dawnego szańca (wzniesionego przez króla Karola XIV Jana dla jego syna), nazwano je po prostu Skansen - a po polsku słowem tym zaczęto określać wszystkie muzea tego typu.


W Skansenie w Sztokholmie podziwiać można nie tylko tradycyjne budynki, ale też ekspozycje związane ze szwedzką tradycją, jak na przykład Dalahästar, malowane na czerwono koniki z regionu Dalarna, znane każdemu, kto kiedykolwiek przechadzał się po jakimkolwiek sklepie ze szwedzkimi pamiątkami. Te na zdjęciu poniżej okazały się być wyśmienitym źródłem rozrywki nie tylko dla młodych gości Skansenu:)

Poza tym część Skansenu …

Śliska sprawa

"Nie piaskuje się"
Wyraźnie widoczne pokrewieństwo z berlińską Oblodzoną Ścieżką.

Windą na Globen

Globen zdobyty! Po ważących 7o ton szynach, siedmiotonową gondolą, wjechaliśmy 100 metrów na szczyt wielkiej białej kuli, na wysokość 130 metrów n.p.m.


Oto jak wygląda Sztokholm podziwiany z tej wysokości:

Prezenty

Jak pokazują poniższe fotografie, niektórzy z Czytaczy poważnie podchodzą do apeli wygłaszanych przeze mnie w moich dygresjach - a szczególnie w jednej. Chciałabym z tego miejsca niniejszym serdecznie podziękować:)!



Antyklämrisk

Nigdy nie byłam w Irlandii, a po filmie, który miałam okazję niedawno obejrzeć - chyba się na to nie odważę! "A Film With Me In It", wyprodukowany i dziejący się w tym właśnie kraju, można potraktować jako przestrogę dla osób, które - jak ja - lekceważą sobie i się wyśmiewają ze szwedzkiej klämriskowej przezorności. Tematem filmu jest bowiem seria nieszczęśliwych wypadków z udziałem półek, żyrandoli, chybotliwych stołków, śrubokrętów, stojaków na klarnety oraz okien, do których dochodzi w ciągu jednego popołudnia w jednym mieszkaniu, a która prowadzi do śmierci czworga osób i psa... Człowiek nagle zaczyna widzieć świat tak, jak go musi widzieć przeciętny Szwed: jako niezwykle niebezpieczne miejsce, gdzie wszystko tylko czyha, żeby zrobić nam krzywdę.

Wspomnienie o zimie

"Uwaga! Słaby lód"

Rocznica

Jak ten czas leci! Kto by pomyślał, że już rok upłynął, odkąd, ulegając niecnym namowom różnych osób oraz wewnętrznym podszeptom, żeby zacząć uprzykrzać szerszej rzeszy ludzi życie moją pisaniną, wynurzeniami, spostrzeżeniami i wymądrzaniem się, postanowiłam zacząć pisać niniejszego bloga. Przyznać należy, że byłam w tym czasie szczególnie mało odporna na ataki tego rodzaju namów i podszeptów, ponieważ ze względu na zagipsowaną nogę byłam do pewnego stopnia unieruchomiona i spragniona życiowych urozmaiceń. W każdym razie, z perspektywy tego roku stwierdzam, że cieszę się, że uległam. A z okazji okrągłej rocznicy chciałabym serdecznie podziękować wszystkim Czytaczom, a szczególnie Czytaczom-komentatorom, dzięki którym wiem, że moje słowa nie wylatują w internetową próżnię. A zapewniam - to bardzo przyjemna świadomość.

Na koniec jeszcze zadedykuję samej sobie i niniejszemu blogowi okolicznościową piosenkę:



Niech się święci Pierwszy Maja!

Pojawiam się tu ostatnio coś częściej niż zwykle, ale reporterski obowiązek wymaga: dzisiaj w centrum Sztokholmu natknęliśmy się na pochód z okazji - jak to kiedyś wyczytałam na afiszu wzywającym do wzięcia w nim udziału - jedynego święta w kalendarzu niemającego pochodzenia religijnego ani burżuazyjnego.


Pochód nie był zbyt imponujący liczebnie (całą jego długość prezentuje pierwsze zdjęcie), a hasła na transparentach zbyt innowacyjne: wzywały Szwecję do wystąpienia z Unii Europejskiej, proletariuszy wszystkich krajów do łączenia się, ogół do walki z amerykańskim imperializmem, a na koniec do czegoś związanego z Iranem, ale niestety nie wiem, do czego, ponieważ język tego kraju, w którym, jak się domyślam, wypisane było hasło na transparencie, jest mi zupełnie nieznany.


Tymczasem okręt wojenny imperialisty w najlepsze zacumował sobie w środku miasta i naruszał spokój publiczny oddając saluty.


"Tu twoje dziecko upijało się dziś w nocy do nieprzytomności"

- taki nagłówek rzucił mi się w oczy na pierwszej stronie szwedzkiej popołudniówki, okraszony zdjęciami policjantów pochylających się nad pijanymi nastolatkami. Wszak wczorajsza noc to była Noc Walpurgi!


A w miejscu, w które się udałam, było spokojnie. Na skraju wyspy Riddarholmen, nad brzegiem jeziora Melar, naprzeciwko ratusza, zapłonęło wielkie ognisko. Zaś na niewielkiej scenie obok przedstawiano program artystyczny.