sobota, 17 września 2011

Dialogi


Nie tak dawno temu pisałam tu o dialogach, jakie prowadzą bywalczynie sztokholmskiej biblioteki na ścianach tamtejszej toalety. Okazuje się, że i w Polsce można się na coś podobnego natknąć. Temat tutejszych dialogów jest może bardziej prozaiczny, ale też to nie biblioteka, tylko szpital, więc i rozważania mniej intelektualno-egzystencjalne, a bardziej przyziemne.


A to wprawdzie nie jest dialog, ale za to przesłanie o dużej sile perswazji. Przypomina mi się pewien znajomy, który pociągnął za podobny sznurek w łazience w pizzerii w Mariehamn, po prostu dlatego, bo był ciekawy, co się stanie. Gdyby tam była podobna wywieszka, na pewno by tego nie zrobił! (A może i tak by zrobił, bo zapewne byłaby po szwedzku, a on tego języka nie zna...)

piątek, 16 września 2011

Ruda


Podobno na Wyspach Brytyjskich rude wiewiórki zostały już prawie całkowicie wyparte przez zaimportowane z Ameryki wiewiórki szare. Na szczęście przynajmniej u nas w ogrodzie co najmniej jedna wiewiórka ruda ma się bardzo dobrze!

czwartek, 15 września 2011

Baczność!


No i ostatnia dygresja z Wielkopolski. Prawdziwie jeżąca włosy na głowie! Choć trudno powiedzieć, czy bardziej z powodu napięcia, opóźnienia pociągu do Szczecina czy stanu farby... Przynajmniej ptaki wydają się stoicko niewzruszone.

wtorek, 13 września 2011

czwartek, 8 września 2011

Wykopki


Poznań jest straszliwie rozkopany. Ulice, dworzec, tory tramwajowe i kolejowe są zryte, wymuszając objazdy oraz powodując konfuzję. Ale tak już chyba jest ostatnimi czasy w całym naszym pięknym kraju. W sumie tylko się cieszyć, choć trochę szkoda, że trzeba było aż jakichś zawodów, żeby wreszcie ruszyć tyłki i zacząć coś robić.

Tak czy inaczej, znak ze spadającym w głębię panem jest bardzo sugestywny!

wtorek, 6 września 2011

Literackimi śladami

Odkąd pół Europy oszalało na punkcie trylogii "Millenium", na zwiedzanie Sztokholmu można wybrać się śladami jej bohaterów. Za opłatą 120 koron szwedzkich można obejść z przewodnikiem punkty miasta, w których bywali bohaterowie i rozgrywały się najważniejsze wydarzenia powieści.



Podczas drugiej w moim życiu wizyty w Poznaniu Czytaczka Kolleander zabrała Czytaczkę Patysio i mnie na tour po Jeżycach, śladami miejsc z jednego z najpopularniejszych cykli powieściowych polskiej literatury: koło kamienicy Borejków przy Roosevelta 5, żółtego domu z wieżyczką przy ulicy Słowackiego (wieżyczka, jak i cała kamienica, dawno już nie jest żółta, tylko szarobura) i innych secesyjnych, pięknych, ale dość zaniedbanych kamienic Jeżyc. I cały czas zastanawiało mnie: Jeżycjada istnieje i zyskuje wielbicieli kilkadziesiąt lat dłużej, niż "Millenium" (kwestii wartości literackich obydwu cykli nie będę tu poruszać, a zresztą nie o nią tu chodzi). Dlaczego więc nie ma wycieczek śladami Jeżycjady? Albo chociaż jakiegoś dobrze oznaczonego szlaku turystycznego, którym miłośnicy literatury podążać mogliby na własną rękę? Tablic informacyjnych? Jakiegokolwiek, najmniejszego znaku, że powieści Małgorzaty Musierowicz rozgrywają się właśnie tutaj? (No i - ale to już nieco inna sprawa - dlaczego kamienice są nieodnowione i w takim ponurym stanie?) Jedyne, co znalazłam, to opisana w internecie propozycja spaceru i blog ze zdjęciami. My przynajmniej miałyśmy Czytaczkę Kolleander jako przewodnika, ale cała reszta miłośników literatury może nie mieć podobnego szczęścia. Czyżby mieszkańcy Jeżyc wstydzili się swojej sławy? Czekali, aż pisarka umrze? Czy też to głęboko zakorzenione polskie przekonanie, że na literaturze nie wypada zarabiać? Czasem wcale mnie nie dziwi, że czytelnictwo w tym pięknym kraju jest na tak niskim poziomie, skoro tak się wzbraniamy przed uczynieniem z literatury normalnego, codziennego elementu naszego otoczenia.





poniedziałek, 5 września 2011

Babie lato w Ikei

Koniec lata to, zgodnie z prastarą tradycją, czas w którym do domostw Europy trafia nowy katalog Ikei. Wydarzenie to tak doniosłe, że wspomina się o nim nawet w recenzjach w dodatku kulturalnym do dziennika Svenska Dagbladet. Natomiast u naszych zachodnich sąsiadów postanowiono z troską zadbać o to, aby nikt nie został pominięty, również osoby, na których skrzynkach pocztowych widnieją naklejki informujące o tym, że nie życzą sobie reklam i ulotek. Dostarczono im mianowicie zestaw dodatkowych naklejek, dopowiadających, że katalog Ikei to zupełnie co innego i jak najbardziej pragną go znaleźć w swoich skrzynkach.



O czym donosi Czytaczka Monika.