niedziela, 6 grudnia 2009

W kwestii św. Mikołaja


...jako że dziś Mikołajki. Nie będzie chyba dla Czytaczy niespodzianką, jeżeli napiszę, że Szwedzi nie znają tradycji obdarowywania się prezentami z okazji 6 grudnia*. Jednak, co więcej, ten pogański naród nie zna nawet samego Świętego Mikołaja! Prezenty bożonarodzeniowe przynosi, w wigilijny wieczór, po tym, jak w telewizji wyemitowano "Kaczora Donalda" (jego emisja to tutejsza wigilijna tradycja. Naprawdę!), jultomte, czyli bożonarodzeniowy skrzat. A właściwie nie całkiem bożonarodzeniowy, bo słowo jul, którym po szwedzku oznacza się Święta Bożego Narodzenia, pochodzi od jōl - przedchrześcijańskiego, nordyckiego święta zimowego przesilenia. To już chyba Santa Claus z reklamy Coca-Coli jest bardziej bożonarodzeniowy...

* Chociaż ja wykorzystałam pretekst dzisiejszego dnia, żeby wypastować wszystkie buty.

2 komentarze:

Kolleander pisze...

Widzę, że jultomte ze zdjęcia propaguje sportowy tryb życia.

Ciekawe są te wszystkie mutacje św. Mikołaja. Co do zwyczaju przyjętego poprzez inspirację motywem z kreskówki, połączonego z tradycją nordycką... mój obraz Szwecji jest coraz bardziej złożony! I jeszcze to "jul"... mam wrażenie, że to kraj, w którym z wirtuozerią usuwa się wszelkie ślady, że kiedykolwiek miało się chrześcijański etap w historii;)

martencja pisze...

W tym przypadku raczej nie zaciera, bo jul zawsze się tak nazywało, raczej po prostu nigdy na dobre się tego chrześcijańskiego aspektu Świąt nie przyjęło:) Jultomte zaś jest tak naprawdę XIX-wiecznym wymysłem pisarza Viktora Rydberga. Skąd natomiast wziął się zwyczaj oglądania "Kaczora Donalda" w Wigilię, tego nie wiem.

Oczywiście, że jultomte propaguje zdrowy tryb życia, wszak jest szwedzki! Widać to nawet bardziej tu. Zwracam uwagę, że logo tej mikołajowej siłowni jest stylizowane na logo popularnej szwedzkiej sieci siłowni, SATS.

M.