Przejdź do głównej zawartości

Noś kask

Na koniec relacji z Birmy, z pewnym opóźnieniem, musi znaleźć się też coś klämriskowego. Zbyt dużo do zaobserwowania pod tym względem nie było, w myśl hipotezy, już kiedyś przeze mnie na tych łamach wyrażonej, że społeczeństwa, które borykają się z tzw. prawdziwymi problemami, nie będą się martwić drzwiami od windy i złowrogimi żółtymi liniami.

Nie mogłam jednak zignorować plakatów, które napotkaliśmy w centrum Nowego Baganu, wzywających do noszenia kasków podczas jazdy motocyklem lub skuterem:


Moją uwagę przykuł szczególnie plakat po prawej. Bardzo żałuję, że nie znam języka birmańskiego, przez co nie potrafię odcyfrować przesłania plakatu. Niemniej jednak, wygląda on intrygująco!


Niestety, mimo to nie okazuje się on skuteczny: nikt w Baganie nie jeździ w kasku!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Godzina wilka

Gdybym miała wybrać swoje ulubione szwedzkie słowo, byłoby to chyba właśnie to: vargtimmen, godzina wilka. Jest takie zupełnie nie po skandynawsku metaforyczne i niesamowite. Godzina wilka to czas przed świtem, między 3 a 5 nad ranem, ostatnie godziny nocy, zaraz przed powrotem światła. Według ludowych wierzeń to najtrudniejsza część doby, czas, w którym rodzi się najwięcej dzieci i najwięcej ludzi umiera, śpiący mają najgorsze koszmary, a cierpiących na bezsenność ogarnia największy lęk. Czuwających przy ognisku zaś w tym czasie właśnie mógł zmorzyć sen, czyniąc z nich łatwe ofiary wilków. Według nauki natomiast jest to okres najmniejszej aktywności organizmu, kiedy obniża się temperatura ciała, ciśnienie krwi i przemiana materii.

Jest to także tytuł filmu Ingmara Bergmana. I piosenki zespołu Hedningarna (czyli "poganie"). Ja jednak na ilustrację muzyczną wybiorę inny utwór, trochę, choć już nie tak bezpośrednio, zbliżony tematycznie: ludową piosenkę o wilkołaku w wykonaniu …

Personnummer

Po powrocie do Sztokholmu zastałam w skrzynce list z Urzędu Skarbowego z zawiadomieniem, że przyznano mi oficjalnie personnummer. Tym samym stałam się, w szwedzkim rozumieniu, pełnoprawną istotą ludzką.
Personnummer, dosłownie numer osobisty, a bardziej oficjalnie numer ewidencyjny, to odpowiednik polskiego numeru PESEL. Jak głosi broszura Urzędu Skarbowego, jest on "jednolitym narzędziem pozwalającym na jednoznaczne ustalenie tożsamości osób fizycznych. W obecnej formie numer ten występuje od 1967 r., niemniej już w roku 1947 wprowadzono system ewidencji oparty na dacie urodzenia oraz trzycyfrowej liczbie porządkowej urodzenia" (tak, tak, broszura jest dostępna po polsku).
Osoba bez numeru ewidencyjnego w Szwecji po prostu nie istnieje jako członek społeczeństwa. Pytają się o niego przy zapisywaniu się do lekarza, podpisywaniu jakichkolwiek umów, logowaniu się do serwisów pośredniczących w wynajmie akademików, wyrabianiu kart bibliotecznych, uczestniczeniu w kursach na uniw…

Prawo Jante

Pora dziś na kolejną z serii dygresji edukacyjno-socjologicznych, dla tych z Czytaczy, których interesują zawiłości szwedzkiego charakteru narodowego. Być może rozpoznajecie powyższy obrazek, bo już kiedyś pojawił się w moich dygresjach. Znalazłam go w ulotce Stowarzyszenia Republikańskiego, nawołującego do obalenia monarchii. I przyznam, że jego widok wywołał u mnie złośliwy wewnętrzny rechocik, bo według mnie wskazuje on - świadomie bądź nieświadomie - na dodatkową motywację dla postulatów stowarzyszenia, niewymienioną w ulotce, ale kto wie, czy nie ważniejszą od tych wymienionych, bo zakorzenioną w skandynawskim charakterze.

Norwesko-duński pisarz Aksel Sandemose w powieści z 1933 roku "Uciekinier w labiryncie" nazwał to "prawem Jante". Jante to w jego powieści fikcyjne duńskie miasteczko, w którym obowiązują następujące zasady:

1. Nie sądź, że jesteś kimś.
2. Nie sądź, że nam dorównujesz.
3. Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas.
4. Nie sądź, że jesteś lepsz…