Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wieża

Jakoś tak nie mam ostatnio niczego ciekawego do powiedzenia, więc zamiast tego - obrazek. Kolejny z serii ilustracji do moich smutnych baśni . Przy okazji chciałam dodać, że to już czterechsetny post na niniejszym blogu!  

Kiedy znów będzie lato?

Nadeszła, nieubłaganie, zima. W Greifswaldzie pierwszym jej sygnałem było ustawienie na rynku wielkiej choinki, a następnie obstawienie jej dookoła Weihnachtsmarktem. Jako znak historycznej łączności Pomorza Przedniego ze Szwecją, oprócz niemieckiego Gluhweinu można na greifswaldzkim Weihnachtmarkcie dostać między innymi szwedzki glögg! Potem spadł śnieg. Padał z większymi i mniejszymi przerwami chyba przez tydzień, aż całe miasto pod nim zniknęło. A wtedy zaczęły dziać się rzeczy dziwne, pojawiać się na chwilę, by następnego dnia zniknąć bez śladu - jak wielki bałwan stojący na straży granic starego miasta czy śnieżne graffiti, bardzo słuszne w treści, na ścianie ratusza.      Ach, żeby i zima mogła tak szybko i bez śladu zniknąć!  Warmth! I need warmth!

Po drugiej stronie Niemiec

Na dalekim południu Niemiec, we frankońskim Würzburgu, krajobraz jest zupełnie odmienny niż u nas na północy. Ceglany gotyk ustępuje miejsca wybujałemu barokowi, a nadmorskie sosny winnicom. Jakoś bliżej stąd się wydaje do świata śródziemnomorskiego niż bałtyckiego.    Podobno mówi się tu gwarą o nazwie  mainfränkisch ( meefränggisch według samych jego użytkowników), czyli... menofrankońską...?

Niebezpieczne nagrobki

Ze względu na dzisiejszą datę pozwolę sobie nie porzucać jeszcze cmentarnego tematu z poprzedniej dygresji . A to dlatego, bo opisany przeze mnie spacer nie był jedynie okazją do podziwiania widoków i snucia refleksji. Jak widać na powyższym zdjęciu, nie obyło się też bez chwil zagrożenia ze strony obluzowanych, gotowych w każdej chwili paść na niczego niepodejrzewającego przechodnia, nagrobków!

Omnia vanitas

Korzystając z być może ostatniej tej jesieni pogodnej niedzieli, wybrałam się na spacer po okolicy - i skończyłam na niedalekim Alter Friedhof, starym cmentarzu.  Zaraz po przekroczeniu furtki ogarnia wrażenie bycia w niezwykłym, niemal fantastycznym miejscu. Gałęzie wielkich drzew wiszą nisko, tworząc nad odwiedzającym cmentarz sklepienie i tłumiąc słońce, które tylko miejscami prześwituje przez pomarańczowe liście, niczym przez kościelny witraż. Ziemia pokryta jest liśćmi i gęstym bluszczem, który oplata też pnie, płoty i płyty nagrobne. Te zaś - najmłodsze z nich mają po pół wieku - sterczą pod dziwnymi kątami, niektóre ledwo wystają na powierzchnię, na wielu nie da się już odczytać napisów. I cisza, w której rozlega się tylko hałas opadających liści. Miejsce potrójnej vanitas: w ludziach, którzy tu spoczywają - ludzkiego życia, w chylących się ku ziemi nagrobkach - ludzkich dzieł, w przechodzącej ze złota do szarości jesieni - samej natury. ...

Ręka opatrzności 2

A skoro już jesteśmy przy rowerach - należy pamiętać, żeby je odpowiednio zabezpieczać. W przeciwnym razie grozi im to samo, co brukselskim samochodom .

Miasta uniwersyteckie 2

Nie tylko ludzi robi się pełno w miastach uniwersyteckich - nie tylko w Greifswaldzie - gdy zaczyna się semestr. Wystarczy porównać zdjęcie chodnika przed moim instytutem, które już kiedyś tutaj zamieszczałam:  ...z takim oto, zrobionym w innym europejskim mieście, z uniwersytetem kojarzącym się, jak mało które:  W Oksfordzie, mianowicie. I jeszcze jedno uniwersyteckie miasto: Uppsala. Ono w rowery wręcz opływa: