Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą książki

Nieograniczone możliwości

  Tablica odlotów lotniska w Joensuu, miasta uniwersyteckiego i stolicy Północnej Karelii, wywołała naszą wesołość. Tylko jednak do czasu, aż nie zdaliśmy sobie sprawy, że Joensuu przynajmniej, w odróżnieniu od Greifswaldu, ma lotnisko... Poza tym muszę przyznać, że będąc od dziecka miłośniczką Muminków, byłam wyprawą do Finlandii w pełni usatysfakcjonowana. Jak byli też zapewne usatysfakcjonowani producenci najróżniejszych muminkowych gadżetów, których zakupiłam dużo więcej, niż nakazuje rozsądek (dwa kubki, magnes, dwa ręczniki, podkładkę pod kubek, zeszyt i kalendarz z pięknymi rysunkami Tove Jansson oraz "Zimę Muminków" w oryginale). A na widok hatifnatów stojących przed sklepem muminkowym na helsińskim lotnisku zdjęła mnie zazdrość: chciałabym mieć coś takiego jako wieszak w przedpokoju!

Komnata Tajemnic

Wydział Ekonomii UG do tej pory nigdy nie przypominał mi Hogwartu, ale może po prostu byłam uprzedzona.

Witajcie w Elsynorze

Potężna twierdza Kronborg, górująca nad Øresundem w jego najwęższym miejscu, postawiona została w czasach, gdy Dania panowała jeszcze nad oboma jego brzegami. Spełniała funkcję głównie gigantycznego urzędu celnego, w którym przez kilka wieków pobierano cło od każdego statku wpływającego na i wypływającego z Bałtyku. Jego grube mury i liczne działa stanowiły niepodważalny argument przeciw każdemu, komu przyszłoby do głowy zdzierczą praktykę duńskich królów poddać w wątpliwość. Zamek mieści się w mieście Helsingør, znanym też pod nieco zniekształconą nazwą: Elsynor. To po nim właśnie według Szekspira snuć się miał nieszczęsny książę duński i zadawać egzystencjalne pytania at være eller ikke være (wszak, jak na duńskiego księcia przystało, najpewniej zadawał je po duńsku). Inspiracją dla Szekspira mógł być Sakso Gramatyk, duński kronikarz z przełomu XII i XIII wieku. Opisuje on między innymi historię żądnego władzy jutlandzkiego wodza Fengiego, który zamordował ...

A jednak

Wbrew moim niedawnym narzekaniom , Czytaczce Monice udało się dostrzec mały ślad tego, że jednak poznaniacy przyznają się do związków ze swoją najsławniejszą pisarką. No, jest to przynajmniej jakiś początek! Intryguje mnie dodatkowo coś innego, czego można się dowiedzieć z powyższego znaku: że jak się pójdzie 930 metry w lewo, natknie się na Prezydenta Miasta. Biedakowi musi być ciężko tak tkwić wciąż w tym punkcie!

Literackimi śladami

Odkąd pół Europy oszalało na punkcie trylogii "Millenium", na zwiedzanie Sztokholmu można wybrać się śladami jej bohaterów. Za opłatą 120 koron szwedzkich można obejść z przewodnikiem punkty miasta, w których bywali bohaterowie i rozgrywały się najważniejsze wydarzenia powieści. Podczas drugiej w moim życiu wizyty w Poznaniu Czytaczka Kolleander zabrała Czytaczkę Patysio i mnie na tour po Jeżycach, śladami miejsc z jednego z najpopularniejszych cykli powieściowych polskiej literatury: koło kamienicy Borejków przy Roosevelta 5, żółtego domu z wieżyczką przy ulicy Słowackiego (wieżyczka, jak i cała kamienica, dawno już nie jest żółta, tylko szarobura) i innych secesyjnych, pięknych, ale dość zaniedbanych kamienic Jeżyc. I cały czas zastanawiało mnie: Jeżycjada istnieje i zyskuje wielbicieli kilkadziesiąt lat dłużej, niż "Millenium" (kwestii wartości literackich obydwu cykli nie będę tu poruszać, a zresztą nie o nią tu chodzi). Dlaczego więc nie ma wycieczek śladami ...

Rzeczy, których mi brakuje w Polsce, gdy wracam ze Sztokholmu

1. Dobrze zorganizowanej (choć drogiej i czasem zawodnej) komunikacji publicznej, która czyni posiadanie samochodu niemal zupełnie zbędnym. 2. Wyczerpującego informowania , dzięki któremu obywatel czy pasażer zawsze wie, co się dzieje, dlaczego jesteśmy spóźnieni i kiedy dotrzemy do celu. 3. Braku opłat za wypłacanie gotówki z bankomatu nieswojego banku (i w ogóle znikomej ilości opłat bankowych). 4. Możliwości płacenia niemal wszędzie kartą. 5. Nieoszpecania krajobrazu setkami billboardów, reklam i szyldów. 6. Estetycznej, nieostentacyjnej i oszczędnej w formie architektury oraz wzornictwa. 7. Sklepów z niekoniecznie potrzebnymi, ale fajnymi i pomysłowymi rzeczami . 8. Wszechobecności ludzi z książkami - tam się naprawdę czyta ! 9. I w związku z tym - bibliotek, które sprawiają wrażenie miejsc budowanych dla ludzi, w których przyjemnie jest przebywać i można czuć się swobodnie (w tym, na przykład, zjeść obiad). 10. Filmów z napisami w telewizji (co, jestem o tym g...

Stieg inspiruje

W opozycji dla Larssonowskich män som hatar kvinnor - mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet - oto breloczek dla mannen som kunde tala med kvinnor - mężczyzny, który potrafił rozmawiać z kobietami.

Sztokholmska wiosna

W (bardzo) wolnym tłumaczeniu: "Uważaj, przechodniu, bo coś może zwalić się na ciebie niespodziewanie z wysokości!" Zwracam uwagę na ten dramatycznie odłamujący się sopel! Znak to najlepszy, że kres zimy już bliski. Jak widać, Sztokholm po raz kolejny zaliczony, klämriski wypatrzone. Choć niezbyt ich dużo tym razem, bo po pierwsze byłam krótko, a po drugie - przez większość pobytu zajęta byłam chorowaniem i w związku z tym chowaniem się pod pierzyną oraz użalaniem się nad sobą. Na szczęście zanim jeszcze zaniemogłam zdążyłam zrobić obowiązkowy obchód po ulubionych sztokholmskich księgarniach (wzbogaciłam się m.in. o nową - choć nie najnowszą - powieść Nessera i drugi tom "Sandmana") i poobserwować jak z wolna, w wiosennym słońcu, pękają i topnieją kry na Strömmen, a sztokholmczycy okupują każdą wolną powierzchnię wystawiając do tegoż słońca twarze.

Oaza spokoju

Każdy prawdziwy i oddany fan jedynego w swoim rodzaju serialu "Black Books" kojarzy na pewno pojawiającą się w pierwszym odcinku książeczkę "The Little Book of Calm". Mimo to - przypomnę (wszak jeżeli chodzi o "Black Books", każdy pretekst jest dobry, żeby obejrzeć całość bądź fragmenty tego serialu): Być może niektórych Czytaczy to zdziwi, ale nieoceniona ta książeczka, źródło błyskotliwych złotych myśli i rad mogących uczynić lepszym, a przede wszystkim bardziej pełnym spokoju, życie każdego z nas, istnieje w realu. Co więcej, Moja Sista weszła ostatnio w jej posiadanie drogą kupna. Spieszę więc zapewnić Czytaczy, że rzeczywistość odpowiada sztuce, a złote myśli w istocie powalają i zmieniają diametralnie pogląd na życie, wszechświat i całą resztę. Jako i musiały zmienić to wszystko twórcom "Black Books", tak że po prostu musieli oni dać temu wyraz i podzielić się tym faktem z bliźnimi w swoim serialu. Oto kilka przykładów, w...

Akademia Szwedzka

Z okazji dzisiejszego ogłoszenia laureata literackiej Nagrody Nobla postanowiłam napisać parę słów o ciele, które ją przyznaje, czyli o Akademii Szwedzkiej. To dość ciekawa instytucja, ze względu na swoją długą historię mająca parę tradycji, które wydają się tyleż anachroniczne, co w pewien sposób urocze. Akademię Szwedzką założył w 1786 król Gustaw III, współczesny Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu: to były takie czasy w Europie, kiedy w różnych jej częściach powstawały akademie różnorakich sztuk i dziedzin wiedzy czy inne Komisje Edukacji Narodowej. Gustaw, jako władca oświecony, a także osobiście tymi tematami zainteresowany, chętnie zajmował się promowaniem sztuki, literatury i nauki; nawet ze swojego życia uczynił swego rodzaju show dla poddanych, przez co uzyskał przydomek teaterkungen , teatralny król: można było sobie na przykład przyjść w charakterze publiczności popatrzeć, jak wraz z rodziną spożywa posiłki w pałacu Drottningholm. Ironią historii jest to, że został zamord...

Lektura uzupełniająca

Jakiś czas temu nastąpił wiekopomny (dla mnie przynajmniej - i dla tego bloga w sumie też) dzień, ale przemknął na niniejszych łamach niepostrzeżenie, bo miałam tak dużo zaległości i spraw na głowie, że nie zdążyłam poświęcić mu czasu. Ale w końcu nadszedł czas, żeby obwieścić, że wyprowadziłam się ze Szwecji. Nie będzie więc tu więcej dygresji o cieniach i blaskach życia w tym kraju - a przynajmniej nie za dużo i nie w najbliższym czasie, bo jednak najprawdopodobniej będę Szwecję odwiedzać i nie wykluczam, kiedyś, powrotu. Tylko o czym będę pisać w międzyczasie, wszak życia w Polsce nikomu z Czytaczy objaśniać nie trzeba (?), a jego niedorzeczności każdy z Was zna... W każdym razie, jakby komuś było mało i odczuwał niedosyt, polecam lekturę uzupełniającą: "Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji" Macieja Zaremby. Hmmm, wyszło trochę tak, jakbym siebie i swoją pisaninę porównywała z panem Zarembą, a przecież o czymś takim nie może być mowy: to wszak nie są wynurzen...

M jak morderstwo

Obejrzałam ostatnio nowe odcinki " Wallandera " . Miło mi donieść, że nadal jest Atmosfera, piękne zdjęcia, dobra muzyka i Kenneth (jak przystało na bohatera kryminału, kierujący się w swoim postępowaniu żelaznymi zasadami: "prawdziwy mężczyzna nigdy nie prosi o wsparcie" oraz "policjant nie jest wart swojej odznaki, jeżeli ma jakieś życie osobiste") - a więcej mi do szczęścia nie potrzeba! Niemniej jednak zainspirowało mnie to do luźnej dygresji na temat szwedzkich kryminałów, tym bardziej, że wiem, że niektórych Czytaczy temat ten interesuje. Otóż tak, to prawda: Szwedzi, czy też bardziej ogólnie Skandynawowie, piszą i czytają mnóstwo kryminałów.* W każdej księgarni dział deckare (czyli kryminałów właśnie) zajmuje pokaźne miejsce. Odbija się to także w twórczości filmowej: średnio raz na dwa miesiące (jeżeli nie częściej) odbywa się premiera kolejnej ekranizacji jakiejś powieści tego gatunku. Ostatnio, po wyczerpaniu trylogii " Millenium ...

Miłość i krew. I Paris Hilton

Kilka dni temu na ekrany polskich kin wszedł pierwszy z dwóch filmów na podstawie powieści autorstwa Jana Guillou o Arnie Magnussonie, o których wspominałam jakiś czas temu. No i po prostu nie mogę przemilczeć tego, jaki tytuł polscy dystrybutorzy zdecydowali się nadać temu filmowi: "Templariusze. Miłość i krew". Cóż powiedzieć: drrramat. Dla porównania, w oryginale film ten nazywał się "Arn - Tempelriddaren" (Arn - Templariusz), a powieści, na podstawie których go nakręcono "Vägen till Jerusalem" (Droga do Jerozolimy) i "Tempelriddaren" (Templariusz); polskie tłumaczenia książek też idą raczej w tym kierunku, rezygnując z drrramatu na rzecz wierności oryginałowi. Druga część filmu i zarazem trzecia powieść cyklu nosi tytuł "Riket vid vägens slut" (Królestwo na końcu drogi) - już widzę to tłumaczenie na coś w rodzaju: "Templariusze - ostatnie starcie" czy też "Templariusze - zagłada". Nawiasem mówiąc, mimo że f...

Podręcznik do komunikowania się z istotami nadnaturalnymi

Pokontynuuję jeszcze tematy cokolwiek królewskie, bo znalazłam dzisiaj pewną ciekawostkę. Mianowicie, królowa Sylwia wydała właśnie modlitewnik. Nie jest to może jakaś specjalna nowość, królowie, królowe i książęta często w dawnych czasach mieli własne modlitewniki. A jednak informacja o tym wprawiła mnie w pewne zdziwienie, jak za każdym razem, gdy natykam się w tym, chyba najbardziej zeświecczonym kraju świata, na przejawy tego, że stare, religijne tradycje są nadal obecne, mimo wszystko wryte w głębokie warstwy świadomości - zbyt głębokie, żeby je było widać na pierwszy, a nawet drugi czy trzeci, rzut oka. Dysonans poznawczy? Z drugiej strony wyczytałam też w internecie komentarze nazywające tę książkę "podręcznikiem z magicznymi formułami do telepatycznego komunikowania się z istotami nadnaturalnymi", co pozwoliło mi załagodzić nieco dysonans i powrócić do mojej wizji Szwecji:) "Modlitewnik Królowej Sylwii" zawiera około 100 modlitw, zarówno tradycyjnych (np. ...

Agenci są wszędzie!

Polski sport narodowy, polegający na wyszukiwaniu i ujawnianiu dokumentów świadczących o czyjejś agenturalnej przeszłości i współpracy z wrogimi siłami za czasów zimnej wojny, staje się popularny również w krajach ościennych. W miniony weekend tabloid "Expressen" ujawnił, że jeden z najbardziej poczytnych i opiniotwórczych pisarzy i dziennikarzy Szwecji, Jan Guillou, współpracował z KGB. Sam zainteresowany tłumaczy się, że owszem, spotykał się z radzieckim agentem, ale nie przekazywał mu żadnych informacji, tylko jako młody i naiwny dziennikarz miał nadzieję sam od niego wyciągnąć coś, co by się nadawało na sensacyjny i nagradzany artykuł, a poza tym był w tamtych czasach maoistą, więc ze Związkiem Radzieckim było mu zupełnie nie po drodze. Guillou jest autorem między innymi książki "Zło" , na podstawie której nakręcono nominowany kilka lat temu do Oscara film , a także trylogii historycznej o templariuszu Arnie Magnussonie (proszę nie dać się zmylić tym, że ma...

Kenneth w polach rzepaku

Nie, nie chodzi mi tu bynajmniej o jakiś artystyczny brytyjski remake znanego bollywoodzkiego przeboju . Chodzi mi natomiast o artystyczną brytyjską adaptację szwedzkich kryminałów. Dokładniej - o trzyodcinkowy serial pt. "Wallander" z Kennethem w roli tytułowej.* Kurt Wallander to postać wymyślona i opisana w serii powieści (z których spora część została przetłumaczona na polski) przez Henninga Mankella. Bohater jest inspektorem policji w Ystad - steranym, zmagającym się z własnymi demonami, ze skopanym życiem osobistym i moralno-egzystencjalnymi wątpliwościami wywołanym pracą, w której ma do czynienia z najciemniejszymi stronami ludzkiej natury (i nie chodzi mi tu bynajmniej o to, że zajmuje się ściganiem ludzi łamiących zakaz stawania na żółtym pasku na schodach ruchomych). Żyje w mrocznym (metaforycznie, choć czasem też dosłownie) miejscu, gdzie każdy ma jakiegoś trupa w szafie i ogółem aż strach wyjść na ulicę (nie wiem, może w Skanii tak rzeczywiście jest - nigdy t...