Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Izrael

Klämrisk à la israélienne

No i wreszcie, na zakończenie tej relacji z Izraela - to, na co wszyscy czekamy, czyli tabliczki, ostrzeżenia i inne klämriski! Wypatrywanie wyżej wymienionych w tym kraju potwierdziło to, co już dawno podejrzewałam: społeczeństwo, które ma potąd tak zwanych prawdziwych problemów , nie będzie sobie zawracało głowy miażdżącymi drzwiami! Dlatego też rezultaty moich poszukiwań - w porównaniu z tym, co w podobnym czasie mogłabym znaleźć w Skandynawii czy Wielkiej Brytanii - były raczej mizerne. Choć na przykład taki zestaw, jaki widać powyżej (tabliczka plus wielkie kolce), znaleźć można tam było chyba na każdym słupie wysokiego napięcia. À propos kolców: A jednak nie mam wątpliwości, że i do Izraela dotrze klämrisk! Świadczy o tym chociażby poniższa instrukcja zachowania się w razie napotkania tramwaju - jako że w Jerozolimie wybudowali właśnie linię takowego, choć jak dotąd puszczają po niej jedynie jazdy testowe wożące motorniczych, kontrolerów i policjantów. Nie wiem, ile potrzeba jazd...

Półksiężyc

Powoli zbliżając się do końca moich izraelskich relacji, dodam jeszcze ciekawostkę kulturowo-astronomiczną. Od jakiegoś czasu (a konkretnie chyba od pobytu w Egipcie) intrygował mnie fakt, dlaczego półksiężyc na kopułach i minaretach bliskowschodnich meczetów jest jakby odwrócony na bok - nie taki: ( jak w Europie, ale "uśmiechnięty", z oboma rogami skierowanymi ku górze (a czasem w formie okręgu, którego dolna część jest najgrubsza - albo inaczej półksiężyca, którego rogi wydłużono tak, że stykają się ze sobą na górze). Aż nie wyczytałam gdzieś przypadkiem, że po prostu księżyc tam tak wygląda. Ponownie odwiedzając ten region oczywiście nie omieszkałam tego sprawdzić. I potwierdzam, że to prawda! Na dowód nawet przywiozłam zdjęcia: Tak właśnie uśmiechał się do nas, stojących na punkcie widokowym na Wzgórzach Golan, księżyc znad Jeziora Genezaret i Tyberiady. A tak znad Morza Śródziemnego koło Akki, Saint-Jean-d'Acre krzyżowców, gdzie z wody nadal wystają pozostałośc...

Stare kamienie

W mieście Bet Szean, położonym na skrzyżowaniu Doliny Jordanu i Jezreel, wśród bloków z wielkiej płyty, dosłownie na tyłach restauracji McDonald's, stoi sobie rzymski amfiteatr. Izrael w ogóle i Bet Szean w szczególności ma takie zatrzęsienie starożytnych wykopalisk, że jeden więcej rzymski teatr nie robi na nikim jakiegokolwiek wrażenia. W tym kraju nie tylko kościoły są jak cebula . Właściwie wszystko tu jest zbudowane na pozostałościach czegoś innego; zewsząd wystają resztki jakichś starych murów, w ścianach tkwią zamurowane portale i łuki, w poprzek których poustawiano później inne portale i łuki; część z nich wystaje znienacka z chodników, dając pojęcie o tym, jak bardzo poziom ulicy podniósł się przez wieki. To już nawet nie jest cebula ani matrioszka, ale fascynujący, skomplikowany, wielopoziomowy i zagmatwany labirynt.

Wojna i pokój

Młodzi ludzie z wielgachnymi karabinami to w Izraelu widok najzupełniej powszechny. W sfotografowanej przeze mnie grupce żołnierzy i żołnierek było coś surrealistycznego: no bo jak inaczej nazwać dziewczynę (być może jeszcze nastolatkę, bo służbę wojskową zaczyna się tu w wieku 19 lat - jest obowiązkowa dla wszystkich i trwa dwa lata) z przewieszoną przez jedno ramię dziewczyńską torebką, a przez drugie - ogromnym karabinem? Nasza bardzo gościnna, ale hiperpatriotyczna (co jest ogółem powszechną cechą w tym kraju), jerozolimska gospodyni, zapytana o tę wszechobecność broni palnej, przekonywała nas, że wojsko to dla każdego obywatela Izraela wspaniałe doświadczenie, z którego przyjaźnie pozostają na całe życie (w co akurat jestem w stanie uwierzyć) oraz że ci żołnierze z karabinami to zupełnie zwyczajni młodzi ludzie (w co uwierzyć już mi trochę trudniej, bo żaden człowiek ubrany w mundur i z bronią palną w ręku nie jest już "zupełnie zwyczajny"). Miała również za złe światowy...

Izraelskie kościoły są jak cebula

Mają warstwy. To, co można w nich dzisiaj podziwiać jest zwykle po prostu którąś tam z kolei warstwą, nałożoną na wcześniejsze budowle. Na początku było jakieś ważne miejsce, na ogół wyróżniające się tym, że Jezus lub ktoś z jego otoczenia zrobił tam coś, co zostało odnotowane w Ewangelii. Na tym mamy czasami domus ecclesiae , czyli kościół domowy, jak na przykład w domu św. Piotra w Kafarnaum, z którego do dzisiaj pozostały omiecione dokładnie przez archeologów ściany: Następną warstwą jest zazwyczaj kościół bizantyjski, który do naszych czasów dotrwał najczęściej w postaci mozaik, odkrywanych tu i ówdzie przy okazji renowacji czy przebudów. Na przykład takie oto mozaiki z - bagatela - V wieku w Bazylice Rozmnożenia Chleba w Tabdze nad Jeziorem Genezaret: Drugie tysiąclecie chrześcijaństwa przyniosło kolejne warstwy: kościoły krzyżowców, niejednokrotnie przeróbki kolejnych fal zdobywających te ziemie muzułmanów, a wreszcie, na tym wszystkim, budowle dwudziestowieczne. Bywa, że...

Mury

Betlejem

I only want to say

Czy to bardzo źle o mnie świadczy, że większość świętych miejsc Jerozolimy kojarzy mi się z piosenkami z "Jesus Christ Superstar" ...? Kościół Dominus Flevit ("Pan zapłakał") Wieczernik (z mihrabem w ścianie i minaretem na dachu jako pozostałościami po czasach, gdy służył jako meczet) Ogród Oliwny Grota Getsemani (w której na ścianie - ślad po obecności naszych rodaków ) Kościół św. Piotra in Gallicantu (na którego iglicy stoi kogut, od którego piania kościół bierze swoją nazwę)

Koty Izraela

Dziś podobno Światowy Dzień Kota! A tak się składa, że koty w Izraelu są wszędzie. Wychudzone i grubaśne, czarne, rude, szare i w plamy, przemykające po chodnikach i ulicach, łaszące się i wylegujące się leniwie, ledwie raczące otworzyć jedno oko na przechodnia. Wiele z nich przechadza się lub wyleguje na dachach Jerozolimy, podziwiając roztaczające się stamtąd widoki, na przykład na złotą Kopułę na Skale... ...lub też na pełne anten satelitarnych i kolektorów słonecznych dachy Starego Miasta (z kawałkiem kopuły Bazyli Grobu w tle). W Kafarnaum drzemią spokojnie w słońcu na progu domu św. Piotra: W Starej Jafie wybierają miejsca osłonięte od wiatru od morza, z widokiem na Tel Awiw w tle: Natomiast w samym Tel Awiwie okupują daszki nad sklepami... ...a w razie nagłego ataku gradu chowają się pod stolikami w kawiarniach. Ten poniżej akurat schował się pod naszym, a wkrótce potem wszedł na kanapę, ułożył się w najlepsze na laptopie siedzącej tam pani i zasnął głębokim snem.

Syndrom jerozolimski

Lekarze szpitala psychiatrycznego Kfar Shaul w Jerozolimie, oprócz szeregu problemów psychicznych, z jakimi borykają się bywalcy tego typu przybytków na całym świecie, muszą być gotowi również radzić sobie z jednym dodatkowym, specyficznym dla tego miejsca: syndromem jerozolimskim. Przypadłość ta dotyka rocznie od 50 do 200 turystów i pielgrzymów przybywających do tego miasta, głównie chrześcijan i żydów, którzy pod wpływem wizyty w Jerozolimie nagle odkrywają w sobie skłonności prorocze i wychodzą na ulice nauczać (bywa, że w todze spreparowanej naprędce z hotelowych prześcieradeł), bądź czekać na nadejście Mesjasza (pewna pani oczekiwała go codziennie na szczycie Góry Skopus z przygotowaną specjalnie dla niego filiżanką herbaty). Bywają i tacy, którzy czekać już nie muszą, bo odkrywają, że są biblijnymi postaciami (pewien "Samson" usiłował kiedyś ponoć wydostać się z hotelu poprzez wyważenie ścian), albo wręcz, że to oni we własnej osobie są Mesjaszem. Lekarze ...