Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą auf eigene Gefahr

Po drugiej stronie Niemiec

Na dalekim południu Niemiec, we frankońskim Würzburgu, krajobraz jest zupełnie odmienny niż u nas na północy. Ceglany gotyk ustępuje miejsca wybujałemu barokowi, a nadmorskie sosny winnicom. Jakoś bliżej stąd się wydaje do świata śródziemnomorskiego niż bałtyckiego.    Podobno mówi się tu gwarą o nazwie  mainfränkisch ( meefränggisch według samych jego użytkowników), czyli... menofrankońską...?

Niebezpieczne nagrobki

Ze względu na dzisiejszą datę pozwolę sobie nie porzucać jeszcze cmentarnego tematu z poprzedniej dygresji . A to dlatego, bo opisany przeze mnie spacer nie był jedynie okazją do podziwiania widoków i snucia refleksji. Jak widać na powyższym zdjęciu, nie obyło się też bez chwil zagrożenia ze strony obluzowanych, gotowych w każdej chwili paść na niczego niepodejrzewającego przechodnia, nagrobków!

Ekstremalne wyprawy, czyli o międzynarodowym spisku kolejarzy i operatorów sieci komórkowych

Moje opowieści o tegorocznych podróżach zakończę (?) relacją o tej, która okazała się najbardziej ekstremalną: zeszłotygodniową wyprawą do Poznania Wcale się na taką nie zapowiadała. Plan był następujący: pociąg regionalny z Greifswaldu do Berlina, dziesięć minut na przesiadkę i dalej EuroCity do Poznania. Czas podróży: niecałe sześć godzin. Pierwszy pociąg już do Greifswaldu przyjechał jakieś dziesięć minut spóźniony "z powodu usterki technicznej" (w niemieckich pociągach, germańskim zwyczajem , zawsze podają na bieżąco informacje o tym, jak się rzeczy mają). Wprawdzie Greifswald jest dopiero trzecim przystankiem na trasie tego pociągu, zaledwie dwadzieścia minut po wyjeździe ze stacji początkowej, a zatem już dość wcześnie na opóźnienie, ale nie zaniepokoiłam się zbytnio: takie opóźnienia da się nadrobić, a poza tym w Niemczech - w których, z mojego dotychczasowego doświadczenia, spóźnienia zdarzają się dużo częściej niż można się spodziewać - pociągi często czek...

Wpływy kontynentalne

Jak pisałam , w czasie mojego pobytu w Danii nie dostrzegłam żadnego znaku ostrzegającego przed klämriskiem (choć fakt, że ani razu nie zdarzyło mi się jechać windą bez wewnętrznych drzwi). Doszłam do wniosku, że w kraju tym, położonym na granicy Skandynawii i reszty Europy, wpływy kontynentalne są najwyraźniej, przynajmniej pod pewnymi względami, silniejsze od skandynawskich. Wniosek ten poparło szczególnie odkrycie tabliczek uprzedzających, że w niektóre miejsca wchodzi się tylko na własną odpowiedzialność .  

Naturwald

Chodzenie po obszarach chronionych przyrodniczo grozi dostaniem w głowę spadającą gałęzią. Dlatego też na takie obszary należy wchodzić tylko na własne ryzyko.

Czas wrzucania

Porządek należy zaprowadzać wszędzie! Nie może wszak być tak, że jeden z drugim obywatel będą sobie wrzucali śmieci do pojemników, kiedy im się żywnie podoba. Nie - czynność tę należy wykonywać wyłącznie pomiędzy godziną 7 a 19.

Się rozłazi

Wydawałoby się, że w niemieckich kolejach wszystko będzie porządnie utrzymane i wyrównane jak od linijki. A jednak i tutaj niektóre rzeczy się rozłażą... 

Najbardziej prawdopodobne powody doznania uszczerbku na zdrowiu w Greifswaldzie

Ranking niepoparty żadnymi badaniami, a tylko własnymi, subiektywnymi obserwacjami. 1. Potrącenie przez szalonego kierowcę. Powszechnie znane są stereotypy mówiące o tym, że niemieccy kierowcy są kulturalni, zrównoważeni i przestrzegający przepisów. Jak to zwykle ze stereotypami bywa, są one tylko częściowo prawdziwe, a mianowicie nie dotyczą kierowców z Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Tutejsi kierowcy mrożą krew w żyłach i jako piesza czuję się na greifswaldzkich zebrach dużo mniej bezpiecznie niż w Polsce, a przynajmniej w Trójmieście. 2. Potrącenie przez szalonego rowerzystę. Rowerów jest tu chyba więcej niż samochodów, co niestety nie znaczy, że ścieżek rowerowych jest więcej niż ulic. Rowerzyści śmigają więc w najlepsze po chodnikach, często tylko o milimetry mijając przechodniów. 3. Utrata zdrowia psychicznego na skutek starcia z niemiecką biurokracją - patrz wiadomy fragment z "Dwunastu prac Asteriksa" . 4. Śmierć głodowa na skutek niemożności wydoby...

Śliska sprawa 2

Wreszcie ostatnie (jak na razie) ryzyko występujące w kraju sąsiadów związane jest ze śliskimi podłogami i możliwością rymnięcia na nich na dziób. Z jakiegoś powodu ryzyko to największe jest w okolicach stoiska owocowo-warzywnego:

Greifswald zimą

Niemieckich klämrisków część druga. I przy okazji porównanie do Szwecji. No bo przypomnijcie sobie tylko, drodzy Czytacze, jak tam zwraca się uwagę na niemiłe niespodzianki spadające z dachów w czasie roztopów. Otóż Niemcy nie przykładają się do tego z równą starannością: Drugiego obrazka natomiast, dla odmiany, porównać się nie da: to rzecz specyficzna dla krajów niemieckojęzycznych - zaczynam wręcz podejrzewać, że to tutejszy odpowiednik szwedzkiego klämrisku. Tu po prostu pewne rzeczy robi się wyłącznie na własne ryzyko :

Tańczący z pociągami

Pora podzielić się różnymi klämriskami, jakie zdarzyło mi się uzbierać w czasie prawie miesiąca mojego dotychczasowego życia za zachodnią granicą. A ponieważ poprzednio było o dworcu, zacznę od ostrzeżeń kolejowych. Otóż, możemy się dowiedzieć, pociągi nie służą temu, żebyśmy się o nie opierali: ...nawet jeśli akurat tak się składa, że jesteśmy atrakcyjną blondynką: Swoją drogą, powyższa scena jest niczym zaczerpnięta z filmu akcji: bohaterka nawet się nie spodziewa, że tuż za nią czai się ogromne, rozpędzone żelazne monstrum, tylko czekające na okazję, żeby ją ściągnąć z peronu. Czy młodzieniec w niebieskiej bluzie zdąży uratować dziewczę? A poniżej - prawdziwy rodzinny dramat z niezrównoważonym rodzicem-psychopatą, wpychającym wózek dziecięcy na tory, w roli głównej:

Na własne ryzyko

W czasie naszego pobytu na zachodzie odważyłyśmy się też na przekroczenie granicy i odwiedzenie sąsiada. Ba, odważyłyśmy się nawet przejść po prywatnych schodach oznaczonych powyższą tabliczką, choć zastanawiałyśmy się, jakie to ryzyko wiąże się z ich używaniem: czy na przykład właściciel może w każdej chwili wyskoczyć i nas z nich zepchnąć...?

Sporty ekstremalne

Narciarstwo to niebezpieczny sport. Na stoku można zostać ostrzelanym jak nie przez ratrak (powyżej), to przez armatkę śnieżną (poniżej), ...lub też przysypanym lawiną: Należy także zachować najwyższą ostrożność przy korzystaniu z kolejek linowych: ...a samochód zostawiać pod stokiem tylko na własne ryzyko: Na szczęście, czasem można się też natknąć na niezwykle słuszne postulaty:

Wstępujesz na tę ścieżkę na własne ryzyko

Niemcom niestraszny ani klämrisk, ani ZŻL ! Co jednak wywołuje u nich dreszcz przerażenia, nawet w lecie - to Oblodzona Ścieżka. Pamiętaj, przechodniu, wstępujesz na nią na własne ryzyko!