Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Bernadotte'owie

Król Estonii

Książę Karol Filip , drugie dziecko i jedyny syn króla Szwecji, ma swoich fanów wśród Czytaczy niniejszego bloga, a i ja, przyznam, mam do niego pewną słabość. Dlatego nie mogłam przemilczeć informacji, na którą całkiem znienacka się dzisiaj natknęłam. Informacja dotyczy właściwie bardziej Estonii niż Szwecji, ale nasz piękny Prince Charming ma w niej swój udział. Otóż w 1992 roku, w czasie pierwszych w Estonii demokratycznych wyborów po wyrwaniu się spod bratniej opieki Związku Radzieckiego, szóste miejsce w tym kraju zajęła... Partia Rojalistyczna. Wynik ten był niespodziewany nawet dla samych członków tej partii, całe przedsięwzięcie bowiem nie miało w założeniu być na poważnie - program partii sprowadzał się głównie do ośmieszania absurdów estońskiego życia politycznego. Oraz do postulatu wprowadzenia w kraju monarchii absolutnej. I tu pojawił się jeden mały problem: Estonia nigdy nie miała własnej dynastii panującej, skąd więc wziąć odpowiedniego kandydata na objęcie tronu? Zaradn...

Aktualności

No więc przyjechałam do Szwecji* - i cóż tam słychać? Nie zdążyłam pobyć tam nawet jednego dnia, kiedy gruchnęła wiadomość, że następczyni tronu księżniczka Wiktoria i jej mąż książę Daniel (bo tak należy go teraz tytułować), spodziewają się pierwszego potomka. Ufff, co za ulga: następstwo tronu zapewnione! A poza tym: Kościół Szwedzki ma nową, letnią kampanię reklamową ("Kościół nie ma wakacji. Parafie zapraszają latem na programy muzyczne, kawę, prelekcje, prezentacje i wiele więcej."), w Globen zobaczyć będzie można w październiku sceniczną wersję "Batmana" ("To jedyna okazja, żeby doświadczyć Batmana na żywo na scenie. Oryginalna fabuła z akrobacjami, iluzjami, sportami walki, artystami na trapezie i zupełnie nowym Batmobilem. Szwedzki narrator! Dialogi po angielsku."), zamknięto kolejne odcinki metra do remontu (tymczasem remont dworca centralnego trwa nadal), a jednego dnia tajemnicza awaria systemu komputerowego w SL sprawiła, że nie wyś...

17 maja

W tym tygodniu, a dokładniej 17 maja, Norwegia obchodziła swoje święto narodowe. Obchodziła jak zwykle hucznie: przywdziewając bunad , powiewając flagami, idąc w pochodach wzdłuż Karl Johans gate (głównej ulicy Oslo), uczestnicząc w koncertach i festynach. Gazety relacjonowały udział norweskiego następcy tronu księcia Haakona i jego rodziny w pochodzie dzieci szkolnych w ich rezydencji, Skaugum, dokładnie przy tym analizując, z jakiego regionu bunad nosił każdy z członków rodziny. Historia norweskiego święta narodowego jest dużo ciekawsza, niż szwedzkiego . Co więcej, jednym z jej bohaterów jest znany nam już Jean Baptiste Bernadotte . Jest to opowieść o tym, jak zdobył on drugi ze swoich tronów, a Norwegia - konstytucję. W roku 1814 w Europie dobiegał właśnie koniec okres wojen napoleońskich. Karol Jan był już wówczas następcą tronu Szwecji i zdążył, wyczuwając, skąd wieje wiatr, porzucić swojego dawnego cesarza i przyłączyć się do antynapoleońskiej koalicji. Król Danii, Fryderyk ...

Śmierć królom

Są ponoć ludzie, którzy uważają, że historia jest nudna . Domyślam się, że ludzi tych skrzywdzili okrutnie w czasach szkolnych ich nauczyciele historii - bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kogoś nudzą te niezliczone rzesze żyjących w przeszłości ludzi wyczyniających rzeczy tak zadziwiające, szalone, genialne, wyjątkowe, przełomowe, idiotyczne, czy błyskotliwe... Ot, taki na przykład kapitan Anders Lindeberg, na którego natknęłam się całkiem niedawno. Żył on w Szwecji w pierwszej połowie XIX wieku, w czasach gdy tron szwedzki (a także norweski, ale to już nieco inna historia ) zajmował niejaki Jean Baptiste Bernadotte , nie mniej ciekawa postać zresztą: syn prawnika z francuskiego miasta Pau, zanim stał się założycielem panującej do dziś w Szwecji dynastii królewskiej, podjął się kariery wojskowej. Rozpoczął ją jeszcze przed rewolucją francuską, a kontynuował w armii rewolucyjnej i potem napoleońskiej, gdzie dorobił się tytułu marszałka. To był jednak tylko początek jego wspinaczki ...

Wybory

A co tam słychać w Szwecji? Ach, stęskniłam się nieco za czyhającymi wszędzie na przechodnia nagłówkami typu: "Tu nastolatki popełniają najwięcej przestępstw", tudzież "Szczęście Wiktorii zagrożone!!!". Poza tym, dziś w Szwecji wybory, więc jak tam byłam kampania trwała w najlepsze. Z billboardów kierowali na nas szczere, pełne troski, a jednocześnie budzące zaufanie spojrzenia najróżniejsi politycy obiecując rozmaite rzeczy. Głównie obiecywali zaradzić coś na bezrobocie, szczególnie wśród młodych ludzi. A raczej, jak ujęto to na ulotce rządzącej partii Moderaterna (zawsze powtarzam, że tylko w Szwecji może istnieć i odnosić sukcesy partia o nazwie Umiarkowani !): "dać każdemu szansę poznać satysfakcję z utrzymywania się samemu". Ech, jak łatwe musi być życie w państwie opiekuńczym! W skrzynce na listy zastałam, jak każdy zameldowany mieszkaniec Szwecji, kartę z Komisji Wyborczej, niezbędną do oddania głosu. Jako osobie niebędącej obywatelką Szwecji, ale...

Ślubne szaleństwo

Wydaje się, że jedną z głównych funkcji szwedzkiej rodziny królewskiej jest dostarczanie prasie popołudniowej tematów do artykułów okraszonych krzykliwymi tytułami na pół strony i wielkimi zdjęciami. Szczególną okazją do takich artykułów są soczyste skandale, jak niedawne zerwanie zaręczyn księżniczki Magdaleny i towarzyszące mu opowieści o zdradach z obydwu stron. Ale jeszcze lepszą, mniej pikantną ale za to pozwalającą na długotrwałe pławienie się w królewskim życiu osobistym i historiach jakby prosto z bajki jest dzisiejszy ślub następczyni tronu, księżniczki Wiktorii z jej osobistym trenerem, Danielem Westlingiem, wraz z długim poprzedzającym go okresem narzeczeństwa. Szwecję ogarnął w tym czasie prawdziwy szał. Spodziewając się nawały turystów i dziennikarzy koleje zaplanowały specjalne kursy, wszelkie firmy turystyczne włączyły do swoich ofert weselne wycieczki, hotele podwyższyły ceny, a prywatni właściciele oferowali wynajęcie swoich mieszkań na obecny weekend za niebotyczne c...

Skansen

Skans to szwedzkie słowo oznaczające szaniec, jednak wchodząc do języka polskiego - w formie określonej, skansen - otrzymało znaczenie dość dalekie od pierwotnego: muzeum na świeżym powietrzu. A to za sprawą Artura Hazeliusa, który w 1891 roku założył w Sztokholmie muzeum-park mające prezentować życie w różnych regionach Szwecji w XIX wieku, przed rewolucją przemysłową. A że powstało ono w miejscu dawnego szańca (wzniesionego przez króla Karola XIV Jana dla jego syna), nazwano je po prostu Skansen - a po polsku słowem tym zaczęto określać wszystkie muzea tego typu. W Skansenie w Sztokholmie podziwiać można nie tylko tradycyjne budynki, ale też ekspozycje związane ze szwedzką tradycją, jak na przykład Dalahästar , malowane na czerwono koniki z regionu Dalarna, znane każdemu, kto kiedykolwiek przechadzał się po jakimkolwiek sklepie ze szwedzkimi pamiątkami. Te na zdjęciu poniżej okazały się być wyśmienitym źródłem rozrywki nie tylko dla młodych gości Skansenu:) Poza tym cz...

Prawa obywatelskie dla rodziny Bernadotte!

Postscriptum do mojej niedawnej dygresji o rodzinie królewskiej dostarczyło mi Stowarzyszenie Republikańskie, na którego stoisko natknęłam się w weekend w centrum Sztokholmu. Stali biedacy w deszczu, rozdawali ulotki i częstowali glöggiem oraz pierniczkami. Wypada zrekompensować się za obdarowanie tym wszystkim, pisząc parę słów o ich poglądach. A właściwie to wcale nie wypada, ale każdy pretekst jest dobry do dygresji na temat mniej lub bardziej dziwnych poczynań kosmicznego narodu . Stowarzyszenie Republikańskie, czyli Republikanska Föreningen , jak nietrudno się domyślić, chce zniesienia monarchii. Bo to niedemokratyczne, stwarza kult jednostki (nie wiem, w stosunku do kogo, bo na pewno nie do biednego Karola Gustawa), wysyła w świat sygnał, że Szwecja jest krajem nienowoczesnym i zacofanym (bo oczywiście wszyscy za granicą ignorują całą resztę szwedzkich dokonań w tej kwestii i, patrząc przez pryzmat monarchii, stawiają Szwecję w jednym rzędzie z innymi tak zacofanymi państwami j...

Podręcznik do komunikowania się z istotami nadnaturalnymi

Pokontynuuję jeszcze tematy cokolwiek królewskie, bo znalazłam dzisiaj pewną ciekawostkę. Mianowicie, królowa Sylwia wydała właśnie modlitewnik. Nie jest to może jakaś specjalna nowość, królowie, królowe i książęta często w dawnych czasach mieli własne modlitewniki. A jednak informacja o tym wprawiła mnie w pewne zdziwienie, jak za każdym razem, gdy natykam się w tym, chyba najbardziej zeświecczonym kraju świata, na przejawy tego, że stare, religijne tradycje są nadal obecne, mimo wszystko wryte w głębokie warstwy świadomości - zbyt głębokie, żeby je było widać na pierwszy, a nawet drugi czy trzeci, rzut oka. Dysonans poznawczy? Z drugiej strony wyczytałam też w internecie komentarze nazywające tę książkę "podręcznikiem z magicznymi formułami do telepatycznego komunikowania się z istotami nadnaturalnymi", co pozwoliło mi załagodzić nieco dysonans i powrócić do mojej wizji Szwecji:) "Modlitewnik Królowej Sylwii" zawiera około 100 modlitw, zarówno tradycyjnych (np. ...

Po królewsku

Miałam w zeszłym tygodniu okazję obserwować zmianę wart przed Pałacem Królewskim, co mnie zainspirowało do napisania paru słów na temat szwedzkiej rodziny królewskiej . To będzie dygresja edukacyjna:) Zacznijmy od tego, że Szwedzi, z ich obsesją na temat równości, są ostatnim narodem, którego można by podejrzewać o zachowanie monarchii. A jednak nadal większość społeczeństwa ją popiera. Choć nie brak i słów krytycznych - na przykład ze strony mojej byłej szefowej, która stwierdziła kiedyś, że monarchia to przeżytek, szczególnie, że co to w ogóle jest za rodzina królewska, ledwo 200 lat na tronie i to wywodzi się od jakiegoś żołnierzyka (założyciel dynastii Bernadotte, Jean Baptiste , był synem prawnika i marszałkiem w napoleońskiej armii - objęcie szwedzkiego tronu zaproponowano mu, ponieważ był wakat, a Francja akurat w tamtym momencie wygrywała. Jean Baptiste skwapliwie skorzystał, a gdy Napoleon zaczął przegrywać, nie zawahał się przejść na drugą stronę, dzięki czemu Szwecja wyszła ...