Spędziłam ostatnie dwa tygodnie czytając o wyrywaniu niemczyźnie prastarych piastowskich granic na Odrze, Nysie i Bałtyku (" Tysiąc lat prawie siedział wróg na Łabie i Odrze. / A teraz? Popatrz. Tu gdzie padł pierwszy Piast, / Gdzie Szczecin, Olsztyn, Kołobrzeg – / na tle upiornych zwalisk, w gruz obróconych miast – / polski rolnik pługiem, rudym od rdzy, krwawe przedpole orze."* ) i zaczęłam coraz dziwniej spoglądać na sąsiadów. Tymczasem dziś idąc do pracy zauważyłam stojące naprzeciwko siebie dwa stoiska z czereśniami. Jedno opisane było: "Jakość prosto z niemieckich landów", drugie - "Polskie słodkie czereśnie". Ciekawe, co by mieli na ten temat do powiedzenia moi autorzy! Czyżby, po bez mała siedemdziesięciu latach, polski rolnik już nie tylko orał, ale i zbierał, a z pomocą tego, co zbierze, miał zamiar wydrzeć jeszcze więcej prastarych słowiańskich ziem, tym razem i po drugiej stronie Odry...? Wiedziałam, że zbyt długa ekspozycja na te tek...