Wczoraj rano pracownicy i studenci Uniwersytetu Harvarda dostali mejla utrzymanego w tonie ostrzeżenia przed nadchodzącym cyklonem. Mejl przekazywał nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się przetrwać to, co nas czeka, a być może nawet, jak nam się poszczęści, przeprowadzić wszystkie zaplanowane zajęcia, ale jednocześnie też nie krył przed nami trudnej prawdy o sytuacji, wobec której stoimy: rozpoczynającej się zimy. Odkąd tylko tu przyjechałam, a nawet wcześniej, znajomi i mniej znajomi ostrzegali mnie, jak sroga jest bostońska zima. - Ale - oponowałam nieśmiało - wychowałam się na północy Europy, doświadczyłam w życiu srogich zim... - Tu będzie gorzej - odpowiadali tonem odkrywców arktycznych, którzy stracili połowę palców poszukując Przejścia Północno-Zachodniego. - Ale spędziłam dwie zimy w Sztokholmie - dodawałam, co nieco zmniejszało ich pewność siebie, ale za to skłaniało do dzielenia się opowieściami o burzach śnieżnych,...