Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą personnummer

Białe tenisówki 2

Mimo wyprowadzenia się ze Szwecji nie mam zamiaru wyrzekać się tej odrobiny szwedzkiej tożsamości, jaką tam nabyłam. Personnummeru i tak się chyba nie da zbyć (a zresztą po co), ale, co ważniejsze, zamierzam również zachować zwyczaj noszenia białych tenisówek ! Nie stałam się wprawdzie jeszcze tak szwedzka, żeby zakładać je do stroju poza tym całkowicie czarnego (nastolatek ubrany w czarne dżinsy, czarny T-shirt, czarną kurtkę i śnieżnobiałe tenisówki to w Sztokholmie widok powszechny), jednak przyznać muszę, że ten rodzaj obuwia się bardzo dobrze sprawdza w sezonie wiosenno-letnim. Niestety, jest on także mało trwały - moje zeszłoroczne tenisówki uległy już wpływowi czasu, różnorakich czynników zewnętrznych, a przede wszystkim niezbyt fortunnej decyzji związanej z praniem i straciły swą nieskazitelną biel. Nadeszła pora zaopatrzyć się w nowe! Nie sądziłam, że będzie to stanowiło jakikolwiek problem: przyzwyczaiłam się wszak do tego, że w Szwecji to produkt, który zdobyć łatw...

Jak w banku

Dobra, dość tych śmichów-chichów, pora zająć się czymś poważnym! A raczej czymś, co powinno być poważne, ale często mam wrażenie, że w praktyce bynajmniej takie nie jest. Zacznijmy od tego, że pod koniec zeszłego tygodnia dostałam list z banku wzywający mnie, abym się skontaktowała z moim oddziałem "w celu ustalenia mojego stosunku z bankiem". Pobiec tam akurat nie mogłam (szczególnie, że oddział jest otwarty w godzinach 10-15), a telefonu przez cały dzień nikt nie odbierał (?!), więc w końcu przez maila zapytałam, o co im chodzi. I dowiedziałam się, że chcieli się po prostu zapytać, czy dostałam już szwedzki personnummer , bo jeżeli tak, to by chcieli uwzględnić to w danych mojego konta. I może nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że informację o moim personnummerze przekazałam bankowi wkrótce po tym, jak go dostałam, to znaczy kiedyś w okolicach września. Niestety, nie jest to bynajmniej pierwszy ani najbardziej spektakularny przykład zadziwiających umiejętn...

Personnummer

Po powrocie do Sztokholmu zastałam w skrzynce list z Urzędu Skarbowego z zawiadomieniem, że przyznano mi oficjalnie personnummer. Tym samym stałam się, w szwedzkim rozumieniu, pełnoprawną istotą ludzką. Personnummer, dosłownie numer osobisty, a bardziej oficjalnie numer ewidencyjny, to odpowiednik polskiego numeru PESEL. Jak głosi broszura Urzędu Skarbowego, jest on "jednolitym narzędziem pozwalającym na jednoznaczne ustalenie tożsamości osób fizycznych. W obecnej formie numer ten występuje od 1967 r., niemniej już w roku 1947 wprowadzono system ewidencji oparty na dacie urodzenia oraz trzycyfrowej liczbie porządkowej urodzenia" (tak, tak, broszura jest dostępna po polsku). Osoba bez numeru ewidencyjnego w Szwecji po prostu nie istnieje jako członek społeczeństwa. Pytają się o niego przy zapisywaniu się do lekarza, podpisywaniu jakichkolwiek umów, logowaniu się do serwisów pośredniczących w wynajmie akademików, wyrabianiu kart bibliotecznych, uczestniczeniu w kursac...