Mimo wyprowadzenia się ze Szwecji nie mam zamiaru wyrzekać się tej odrobiny szwedzkiej tożsamości, jaką tam nabyłam. Personnummeru i tak się chyba nie da zbyć (a zresztą po co), ale, co ważniejsze, zamierzam również zachować zwyczaj noszenia białych tenisówek ! Nie stałam się wprawdzie jeszcze tak szwedzka, żeby zakładać je do stroju poza tym całkowicie czarnego (nastolatek ubrany w czarne dżinsy, czarny T-shirt, czarną kurtkę i śnieżnobiałe tenisówki to w Sztokholmie widok powszechny), jednak przyznać muszę, że ten rodzaj obuwia się bardzo dobrze sprawdza w sezonie wiosenno-letnim. Niestety, jest on także mało trwały - moje zeszłoroczne tenisówki uległy już wpływowi czasu, różnorakich czynników zewnętrznych, a przede wszystkim niezbyt fortunnej decyzji związanej z praniem i straciły swą nieskazitelną biel. Nadeszła pora zaopatrzyć się w nowe! Nie sądziłam, że będzie to stanowiło jakikolwiek problem: przyzwyczaiłam się wszak do tego, że w Szwecji to produkt, który zdobyć łatw...