Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Sztokholm

Chodzę po mieście

Chodzę po mieście, w którym jestem z wizytą i łapię się na rozmyślaniach - jak często w miastach, w których jestem z wizytą - jak by się tu żyło. W której kawiarni przysiadało na herbatę i ciasto, którym autobusem jeździło do domu, jak wpasowywało w rytm ulicy. Szybko uderza mnie przypomnienie: przecież wiedziałam. Przecież przysiadałam, jeździłam, pasowałam. I już nie pamiętam? To miasto to Sztokholm. Zastanawiam się więc nad szczególną nostalgią miejsc, które kiedyś były moje, które należały do mnie i ja do nich, ale już nie dziś, i nad tym, że z upływem czasu będzie ich coraz więcej. Nad ich szczególną swojością i nieswojością, poczuciem bycia wewnątrz i na zewnątrz jednocześnie. Nad tym, jak znaczą upływ czasu, upływ życia. Dziwne uczucie, trudne do uchwycenia, jeszcze trudniejsze do nazwania; smutne i zarazem nieuchronne. Przez te kilka dni, kiedy jestem tu tym razem, gdy tylko mam wolny czas, spędzam go na spacerach i wypełnianiu moich rytuałów: z Södermalm idę na ...

Zachowania pasywno-agresywne

  Szwedzka agresja sąsiedzka. Adresowana jest do właścicieli powyższego samochodu, a wyraża się zamieszczeniem za wycieraczką notatki następującej treści:   "Drogi idioto! My, mieszkańcy tej ulicy, zaczynamy tracić cierpliwość do twoich niesamowicie złych umiejętności parkowania. Nie możesz, do diabła*, parkować metr od krawędzi ulicy. I bez tego jest tu ciasno i dojazd jest ograniczony. Gorąco polecamy szkołę jazdy Finntorp, zaledwie kilkaset metrów stąd, dla dobra twojego i innych uczestników ruchu!" * Najgorsze szwedzkie przekleństwa, protestanckim zwyczajem, odnoszą się do piekła i diabła.

O siłowniach i kościołach

Z pewnością tęsknicie, Drodzy Czytacze, za doniesieniami o najnowszych wymysłach kosmicznego narodu. Na szczęście, dzięki czujności Mojej Sista, mogę Wam od czasu do czasu takowych dostarczyć! Dziś dwa rezultaty jej obserwacji Sztokholmu, obrazujące zarazem typowo szwedzkie tendencje. Powyższy plakat reklamowy nawiązuje do, opisywanego już na tym blogu kilkakrotnie , zamiłowania Szwedów do trenowania i sprawności fizycznej. Widoczna na nim uśmiechnięta pani, 33-letnia matka dzieciom reklamująca sieć siłowni SATS, twierdzi, że "trenowanie jest równie oczywiste, jak zmienianie pieluch". Ciekawam, czy pozostałe osoby na plakacie mają na ten temat podobne zdanie - niestety, ich nie zacytowano. Natomiast zobaczywszy powyższy plakat spróbowałam wyobrazić sobie analogiczną sytuację w Polsce - i mało co mózg mi się nie zawiesił. Otóż Kościół Szwedzki ogłasza na nim, że w co drugi wtorek w kościele św. Jakuba odbywają się queerowe msze święte. A po nich pastor zaprasza na kawę/herbat...

Gołębie w metrze

...prawie jak węże w samolocie . Sztokholmskie gołębie, jak przystało na mieszkańców Szwecji, są ekologicznie uświadomione i wiedzą, że należy korzystać z komunikacji publicznej. Jak donosi dziennik Dagens Nyheter oraz Sveriges Radio , w ostatnim czasie zaobserwowano, że bardzo wielu przedstawicieli tego gatunku jeździ metrem między stacjami Farsta i Farsta Strand, na południowych przedmieściach Sztokholmu. Ani pracownicy metra, ani ornitolodzy nie potrafią wyjaśnić, dlaczego gołębie wybierają ten właśnie sposób przemieszczania się. Jedyna teoria, którą udało im się przedstawić, mówi, że ptaki mieszkają w Farsta Strand, a do Farsty wybierają się ze względu na większe zagęszczenie tam kawiarni i cukierni, choć nie wyjaśnia, dlaczego nie używają po prostu własnych skrzydeł. Jako była mieszkanka Farsta Strand jestem tą sprawą szczególnie zaintrygowana. Trudno mi jest powiedzieć, jak się ta sprawa ma do kur podróżujących metrem bukaresztańskim .

Rzeczy, których mi brakuje w Polsce, gdy wracam ze Sztokholmu

1. Dobrze zorganizowanej (choć drogiej i czasem zawodnej) komunikacji publicznej, która czyni posiadanie samochodu niemal zupełnie zbędnym. 2. Wyczerpującego informowania , dzięki któremu obywatel czy pasażer zawsze wie, co się dzieje, dlaczego jesteśmy spóźnieni i kiedy dotrzemy do celu. 3. Braku opłat za wypłacanie gotówki z bankomatu nieswojego banku (i w ogóle znikomej ilości opłat bankowych). 4. Możliwości płacenia niemal wszędzie kartą. 5. Nieoszpecania krajobrazu setkami billboardów, reklam i szyldów. 6. Estetycznej, nieostentacyjnej i oszczędnej w formie architektury oraz wzornictwa. 7. Sklepów z niekoniecznie potrzebnymi, ale fajnymi i pomysłowymi rzeczami . 8. Wszechobecności ludzi z książkami - tam się naprawdę czyta ! 9. I w związku z tym - bibliotek, które sprawiają wrażenie miejsc budowanych dla ludzi, w których przyjemnie jest przebywać i można czuć się swobodnie (w tym, na przykład, zjeść obiad). 10. Filmów z napisami w telewizji (co, jestem o tym g...

Sama mądrość

W czasie wizyty w Sztokholmie odwiedziłam miejsce, w którym swego czasu spędzałam długie, długie godziny: Bibliotekę Królewską , zwaną też Biblioteką Narodową. Jak na bibliotekę przystało, mądrość wylewa się tam na człowieka z każdej półki, biurka, kąta czy fugi między kafelkami w toalecie. No dobrze, może to ostatnie miejsce nie jest tak oczywiste - nawet, a może szczególnie, jak na bibliotekę. Ale akurat w sztokholmskiej Bibliotece Królewskiej, w jednej z damskich toalet (gdyby któraś z Czytaczek miała okazję i ochotę sprawdzić: tej najbardziej po lewej) już od długiego czasu trwa specyficzna wymiana zdań: odwiedzające ten przybytek panie wypisują swoje refleksje, odczucia i żale, a czasem nawet wdają się w złożone dyskusje nad życiem i związkami międzyludzkimi, w fugach między kafelkami i na drewnianej framudze drzwi. A raczej tak było jeszcze jakiś czas temu, bo podczas mojej ostatniej wizyty zauważyłam, że fugi umyto! Została zatem już tylko framuga. "Kobieto - pamięt...

Stieg inspiruje

W opozycji dla Larssonowskich män som hatar kvinnor - mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet - oto breloczek dla mannen som kunde tala med kvinnor - mężczyzny, który potrafił rozmawiać z kobietami.

Aktualności

No więc przyjechałam do Szwecji* - i cóż tam słychać? Nie zdążyłam pobyć tam nawet jednego dnia, kiedy gruchnęła wiadomość, że następczyni tronu księżniczka Wiktoria i jej mąż książę Daniel (bo tak należy go teraz tytułować), spodziewają się pierwszego potomka. Ufff, co za ulga: następstwo tronu zapewnione! A poza tym: Kościół Szwedzki ma nową, letnią kampanię reklamową ("Kościół nie ma wakacji. Parafie zapraszają latem na programy muzyczne, kawę, prelekcje, prezentacje i wiele więcej."), w Globen zobaczyć będzie można w październiku sceniczną wersję "Batmana" ("To jedyna okazja, żeby doświadczyć Batmana na żywo na scenie. Oryginalna fabuła z akrobacjami, iluzjami, sportami walki, artystami na trapezie i zupełnie nowym Batmobilem. Szwedzki narrator! Dialogi po angielsku."), zamknięto kolejne odcinki metra do remontu (tymczasem remont dworca centralnego trwa nadal), a jednego dnia tajemnicza awaria systemu komputerowego w SL sprawiła, że nie wyś...

Premier w zatrzaśniętej windzie

Problemy mieszkaniowe w Sztokholmie dotykają nie tylko zwykłych obywateli. Ostatnio nawet premier, Fredrik Reinfeldt, został wraz z rodziną zmuszony do opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania i poszukania sobie innego lokum. Oficjalna rezydencja szwedzkich premierów - Pałac Sagera * - jak podaje dzisiejsza prasa, jest w tak kiepskim stanie technicznym, że nie nadaje się dla rodziny z dziećmi. Premier narzekał podczas dzisiejszej konferencji prasowej, że jest w nim zimno, część okien się nie otwiera, a wentylacja jest tak zła, że bywało, że zwykłe pieczenie i smażenie kończyło się interwencją straży pożarnej. Ponieważ jednak jestem wredna, najbardziej spodobała mi się historia o tym, jak to premier kilkukrotnie zatrzasnął się w pałacowej windzie i w związku z tym spóźnił na samolot, którym miał polecieć z państwową wizytą. Ciekawe, swoją drogą, czy winda ta zaopatrzona jest w wewnętrzne drzwi, a jeżeli nie, to czy widnieje w niej odpowiednie ostrzeżenie . Nie można wszak dopuś...

Hałasy

W Sztokholmie remontują główny dworzec. Podobno się zapada i w związku z tym trzeba go podnieść i wzmocnić. No zdarza się - nic szczególnego. Co jednak przykuło moją uwagę - a na dodatek wywołało uśmiech - to afisze, którymi w związku z tym oklejono dworzec i jego okolice. Większość z nich składa się z różnych onomatopei oddających (raczej nieprzyjemne) dźwięki wydawane przy pracach remontowych, a pod nimi można znaleźć wyjaśnienia, skąd te hałasy się biorą. Na przykład: "Wykopujemy 15000 m³ ziemi, żeby móc wymienić pale pod budynkiem", "Potrzeba wielu ciężarówek, żeby przywieźć 90000 kg stali potrzebnej do nowej podstawy stacji", czy "Dworzec Centralny zapada się o 1 mm na rok. Co za szczęście, że go wzmacniamy." "Wcześnie rano jest tu dużo hałasu. Liczymy na twoją wyrozumiałość" oraz "6500 m² betonu nie jest lekkie. Ale potrzebne, aby podtrzymać Dworzec Centralny." Część afiszy zawiera też użyteczne informacje: "Nie! To nie jest ...

Są na świecie miasta duże

O mojej dawnej dzielnicy ułożono kiedyś wierszyk: "Są na świecie miasta duże: Paryż, Londyn i Pogórze." Przypomniał mi się, gdy w katalogu SAS natrafiłam na powyższy opis kryształowego korka do wina. Ach, nie ma to jak lokalny patriotyzm , nawet jeżeli czasem skrzywia on trochę wizję świata i zaburza proporcje...

Sztokholmska wiosna

W (bardzo) wolnym tłumaczeniu: "Uważaj, przechodniu, bo coś może zwalić się na ciebie niespodziewanie z wysokości!" Zwracam uwagę na ten dramatycznie odłamujący się sopel! Znak to najlepszy, że kres zimy już bliski. Jak widać, Sztokholm po raz kolejny zaliczony, klämriski wypatrzone. Choć niezbyt ich dużo tym razem, bo po pierwsze byłam krótko, a po drugie - przez większość pobytu zajęta byłam chorowaniem i w związku z tym chowaniem się pod pierzyną oraz użalaniem się nad sobą. Na szczęście zanim jeszcze zaniemogłam zdążyłam zrobić obowiązkowy obchód po ulubionych sztokholmskich księgarniach (wzbogaciłam się m.in. o nową - choć nie najnowszą - powieść Nessera i drugi tom "Sandmana") i poobserwować jak z wolna, w wiosennym słońcu, pękają i topnieją kry na Strömmen, a sztokholmczycy okupują każdą wolną powierzchnię wystawiając do tegoż słońca twarze.

Podziemia Sztokholmu

Ktoś, kto nie jeździ samochodem i po Sztokholmie porusza się jedynie na piechotę oraz komunikacją publiczną (jak ja), nie zdaje sobie sprawy z istnienia pod miastem ukrytego, podziemnego świata. Rozciąga się tam mianowicie wielki i skomplikowany system tuneli. Duża część sztokholmskiego ruchu ulicznego zeszła więc do podziemi. Z innej beczki: dziennikarka Trójki Grażyna Dobroń użyła dzisiaj publicznie na antenie słowa "czytacz"!

Ewakuacja

Wyjścia ewakuacyjne w domu towarowym NK naprawdę trudno przeoczyć.

Weź go na litość

"Nawiąż kontakt wzrokowy, zanim przejdziesz" - czyli kolejna ze sztokholmskich akcji społecznych, tym razem mająca na celu zwiększenie bezpieczeństwa pieszych na jezdni. Wiem, znów wyśmiewam się z zupełnie słusznych i zapewne całkiem sensownych akcji, ale już nic nie poradzę, że moja (zbyt) szalona wyobraźnia podsuwa mi tutaj obraz krwiożerczego kierowcy, który już-już miał przejechać jakiegoś niewinnego pieszego, ale w ostatniej chwili pieszy ów spojrzał mu (kierowcy) głęboko w oczy. I w kierowcy, widzącemu te oczy niewinne w niego wpatrzone, to błaganie nieme, fala litości wezbrała, noga na pedale gazu zadrżała - i opamiętał się.

Żółto-niebiesko 2

Dziś w Szwecji święto narodowe , więc Sztokholm jest żółto-niebieski. Niektórzy współcześni Szwedzi żyją w przekonaniu, że kolory ich flagi symbolizują światło słońca i błękitne niebo, w istocie jednak wzięły się z kolorów wcześniejszych (niż XVI wiek, kiedy zaczęto używać tej flagi) herbów: trzech koron i starszego herbu średniowiecznej dynastii królewskiej Folkungów. Kształt natomiast, tak zwany krzyż nordycki, Szwedzi (jak i reszta Skandynawii, a także podobno Anglicy) splagiatowali z duńskiej Dannebrog, która według legendy spadła z nieba duńskiemu królowi Waldemarowi II podczas wyprawy krzyżowej do Estonii w 1219 roku. Szwedzi lubią swoją flagę: nie tylko chętnie i często wywieszają ją przed domami, ale także nadrukowują gdzie się da, na przykład na kartkach urodzinowych. Z jakiegoś powodu szczególnie na takie nadruki podatne jest wyposażenie letnich przyjęć na świeżym powietrzu, a więc jednorazowe talerzyki, kubki i serwetki, a także dekoracje do takich imprez, jak serpentyny czy...

Spacery po okolicach

Niedaleko miejsca, gdzie mieszkam, znajduje się sztuczny stok narciarski. Mimo że sport ten jest mi nieobcy, jakoś nie wybrałam się na niego zimą, dopiero teraz. Niestety, w związku z tym zamiast wjechać na szczyt wyciągiem musiałam wspiąć się o własny siłach, a potem, co gorsza, również o własnych siłach zejść. Oto jakie widoki roztaczają się z góry. Stok ten znajduje się w Hammarby sjöstad - nowej mieszkalnej dzielnicy Sztokholmu, wybudowanej w miejscu dawnych terenów portowych, nowoczesnej i ekologicznej, pełnej światła i wody, poprzecinanej kanałami.

Czarny Dym

Wielbicieli serialu "Zagubieni" chciałam zawiadomić, że Czarny Dym nawiedza nie tylko tajemnicze wyspy na Pacyfiku, ale także zupełnie niewinne wysepki jeziora Melar.

Wodne zwierzątka

"Norki chcą żyć w wodzie, nie w klatkach"

Wiesz, że to już lato, kiedy...

...SL włączyło klimatyzację w środkach komunikacji publicznej. W końcu już drugi tydzień mamy temperatury przekraczające 15 stopni, z pewnością wszyscy są już zmęczeni tym długotrwałym upałem i potrzebują chwili wytchnienia chociaż wtedy, gdy wsiadają do kolejki! A pomyśleć, że jeszcze w zeszłym tygodniu w autobusach ogrzewanie było odkręcone na pełen regulator. Czyżby rzeczy te działały na zasadzie albo-albo? Co się stało z zasadą lagom är bäst ?