Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą chmury

Zabytki

Odkąd pierwszy raz wyjrzałam przez okno swojego tutejszego pokoju, zaintrygował mnie widok. A konkretnie kamienna wieża. Zamki, pomyślałam, w Ameryce?? No nie, zamków tu nie mają, ale to nie znaczy, że nie mają zabytków i historycznych miejsc. Wieża, jak się okazało, pochodzi z 1903 roku i została zbudowana dla upamiętnienia ważnego historycznego faktu, że w tym właśnie miejscu, a konkretnie na wzgórzu o nazwie Prospect Hill w miejscowości Somerville, pierwszego dnia roku 1776 została podniesiona pierwsza amerykańska flaga. Wyglądała ona tak jak widać powyżej: w rogu miała jeszcze brytyjskiego Union Jacka, a poza tym trzynaście pasów symbolizujących trzynaście kolonii. Prospect Hill, jako najwyższy punkt w okolicy, miał spore znaczenie strategiczne, dlatego obozowali tutaj rewolucjoniści w czasie wojny o niepodległość, której początki rozegrały się w dużej części właśnie w tych okolicach.  A z wieży rozciąga się całkiem niezły widok na Somerville i Boston w ...

Byłam w Nowym Jorku

Grzegorz Turnau twierdzi , że to naprawdę wielkie przeżycie. A ja nie jestem pewna, czy się z nim zgadzam. Owszem, Nowy Jork to bardzo ciekawe miasto. Ale zdarzyło mi się już zwiedzać ciekawsze. Być może winna mojemu umiarkowanemu entuzjazmowi była pogoda. Czar Nowego Jorku dla kogoś, kto przyjeżdża do niego po raz pierwszy, to wszak przede wszystkim rozpoznawanie miejsc znanych z popkultury. Ale żadne filmy ani seriale nie rozgrywają się w marcu, bo marzec nie jest fotogeniczny. Niebo jest szare, drzewa szarobure, a trawa szarobrązowa. Aktorzy musieliby chodzić opatuleni mało elegancko w kilka warstw odzieży, tuląc się i zacierając ręce z zimna, wycierając czerwone nosy - jak my byliśmy zmuszeni, nie czując się przy tym ani trochę glamour. Więc w popularnej wyobraźni w Nowym Jorku trwa wieczne lato, przerywane tylko ewentualnie od czasu do czasu Bożym Narodzeniem, w czasie którego aktorzy zarzucają na siebie lekkie płaszczyki i są fotografowani na tle świątecznych dekorac...

Chmury

Jeszcze jedna porcja malowniczych chmur? Czemu nie. Tym razem nad Elbą i portem w Hamburgu. Tym razem dostała się nam nawet tęcza jako bonus!

Le Nord

Gdy w zeszłym roku odwiedzałyśmy z Czytaczką Moniką Hornbæk, "duńskie Saint-Tropez" , doszłyśmy do wniosku, że trzeba by się wybrać do tego prawdziwego Saint-Tropez i porównać. Zaraz potem stwierdziłam jednak, że jeżelibym już miała jechać do Francji, to wolałabym zwiedzić jej północ. W tym to momencie zdałam sobie sprawę, że moim życiem rządzi przedziwny paradoks: lubię ciepło, a jednocześnie bardziej mnie ciągnie w rejony, w których jest zimno. I tak oto tego lata, podczas gdy wszyscy znajomi narzekali w fejsbukowych statusach na niekończące się upały, ja znalazłam się w Normandii i Bretanii, które słyną na całą Francję ze swojej deszczowej pogody i gdzie często od zabytku do zabytku trzeba przemykać przez ulewę. Sami mieszkańcy tych krain podchodzą do tego problemu z dystansem i nie brak jest tam pocztówek, plakatów i innych pamiątek ironicznie go komentujących. Na przykład zwiedzając bliźniacze kurorty Deauville i Trouville zatrzymaliśmy się na chwilę na jednej...

Duńskie Saint-Tropez

Nadmorskie miasteczko Hornbæk przewodnik Lonely Planet opisuje jako "Denmark's St Tropez" oraz miejsce, "where young and gorgeous go to appreciate both the natural beauty and their own". Nigdy nie byłam w Saint-Tropez, ale miałam na jego temat pewne wyobrażenia. Najwyraźniej były to wyobrażenia zupełnie błędne. Natomiast young and gorgeous musieli od czasu napisania przewodnika połączyć się w pary, bo miasteczko pełne jest przede wszystkim młodych rodzin z dziećmi - i to, na skandynawską modłę, od razu trójką bądź czwórką (choć może "pełne" to tu niewłaściwe słowo...). Przewodnik twierdzi również, że "thanks to some geographical peculiarities, Honrnbæk enjoys more sunshine than anywhere in Denmark". Hmmm...  

Niebo nad Södermalm

Fascynuje mnie niebo nad Sztokholmem. Być może dlatego, bo nigdy do tej pory nie mieszkałam w miejscu tak płaskim i "nieosłoniętym" (Gdynia jest zbyt pofałdowana, a Florencja zbyt zabudowana), wydaje mi się, jakby było go tu strasznie dużo...

Księżyc nad Farsta Strand