Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Norwegia

...

Planowałam dać tu dzisiaj dygresję na temat norweskich klämrisków i tego, czego boją się Norwegowie. Ale nagle wydaje się to zupełnie nie na miejscu. Byłam w Oslo dokładnie siedem dni temu. Było piękne i spokojne, jak zwykle.

People, including other travellers

Podróżowanie Hurtigrutą to jednak nie tylko same przyjemności! Nawet zaznając wakacyjnego relaksu, nie można zapominać o bezpieczeństwie oraz zdrowiu. Na przykład ja najwyraźniej musiałam zapomnieć, bo ze statku zeszłam przeziębiona...

Najpiękniejsza podróż morska świata

Może trudno w to uwierzyć, ale jeszcze pod koniec XIX wieku nie wszystkie zakątki kontynentu europejskiego cieszyły się dobrymi i w miarę szybkimi połączeniami, a na przykład dostarczenie poczty na północ Norwegii trwać mogło ze trzy tygodnie latem i nawet pięć miesięcy zimą. Aby temu zaradzić, rząd norweski zlecił armatorowi Vesteraalens Dampskibsselskab otwarcie linii morskiej wzdłuż wybrzeża. Pierwszy taki rejs, pod dowództwem kapitana Richarda Witha, rozpoczął się 2 lipca 1893 roku w Trondheim. Podróżując na pokładzie S/S Vesteraalen kapitan With dotarł do celu - miasta Hammerfest* - po 67 godzinach, 5 lipca. Taki był początek Hurtigruten (co na polski przetłumaczyć można jako ekspres przybrzeżny) - trasy, która połączyła długie i trudnodostępne wybrzeże Norwegii z dużymi miastami na południu, znacznie ułatwiając komunikację ludzi, towarów i poczty do najdalej na północ wysuniętych części kraju. Z czasem trasa Hurtigruty się rozrastała: dzisiaj jedenaście statków tej floty zaw...

Dzień, w którym król pojechał tramwajem

Skoro już zeszło na tematy norweskie, pozwolę sobie jeszcze napisać co nieco z zupełnie innej, choć też historycznej, beczki. Historia to dużo nowsza, bo wydarzyła się w roku 1973. Świat borykał się wówczas z kryzysem paliwowym; w Norwegii, która dopiero parę lat wcześniej odkryła złoża ropy i gazu u swoich wybrzeży i nie eksploatowała ich jeszcze zbyt intensywnie, jesienią tego roku zaczęto racjonować paliwo, a w grudniu wprowadzono zakaz jeżdżenia samochodami w weekendy. Król Olav V , jak na prawdziwego Norwega przystało (abstrahując od faktu, że jego ojciec był Duńczykiem, a matka - Angielką:)), lubił aktywność fizyczną*. W zimowe niedziele miał w zwyczaju udawać się na przedmieścia Oslo, do Holmenkollen, by tam pojeździć na biegówkach. Ale jak się tam dostać z pałacu w centrum miasta, gdy obowiązuje zakaz? Ktoś być może powie, że dla króla można zrobić wyjątek od tego rodzaju zarządzeń - ale coś takiego byłoby w duchu zupełnie nieskandynawskim . Dlatego też rankiem 16 grudnia fot...

17 maja

W tym tygodniu, a dokładniej 17 maja, Norwegia obchodziła swoje święto narodowe. Obchodziła jak zwykle hucznie: przywdziewając bunad , powiewając flagami, idąc w pochodach wzdłuż Karl Johans gate (głównej ulicy Oslo), uczestnicząc w koncertach i festynach. Gazety relacjonowały udział norweskiego następcy tronu księcia Haakona i jego rodziny w pochodzie dzieci szkolnych w ich rezydencji, Skaugum, dokładnie przy tym analizując, z jakiego regionu bunad nosił każdy z członków rodziny. Historia norweskiego święta narodowego jest dużo ciekawsza, niż szwedzkiego . Co więcej, jednym z jej bohaterów jest znany nam już Jean Baptiste Bernadotte . Jest to opowieść o tym, jak zdobył on drugi ze swoich tronów, a Norwegia - konstytucję. W roku 1814 w Europie dobiegał właśnie koniec okres wojen napoleońskich. Karol Jan był już wówczas następcą tronu Szwecji i zdążył, wyczuwając, skąd wieje wiatr, porzucić swojego dawnego cesarza i przyłączyć się do antynapoleońskiej koalicji. Król Danii, Fryderyk ...

Dzieci

...należy trzymać z dala od placów budowy. O czym przypominają norwescy budowlańcy.

Egzystencjalne graffiti

"Bóg →" Oslo, most nad rzeczką Akerselva.

"That looks like my Uncle Oscar!"

W dzisiejszej dygresji pochwalę się, że po raz pierwszy w życiu udało mi się zobaczyć prawdziwą statuetkę Oscara! I to w zupełnie niespodziewanym miejscu, mianowicie w muzeum w Oslo, poświęconym wyprawie tratwą Kon-Tiki przez Ocean Spokojny . Zaszłam tam właściwie tylko dlatego, bo miałam darmowy bilet, a było po drodze, zupełnie nie podejrzewając, że zastanę tam taką ciekawostkę. O ile bowiem przemierzanie oceanów na prymitywnych tratwach średnio mnie interesuje, to kino - owszem, i to bardzo. I choć sama statuetka wyglądała już mało zaskakująco - to nie o to przecież chodzi:) Tym, którym nie chce się zaglądać pod powyższy link, wyjaśnię jeszcze, skąd Oscar wziął się w tym akurat muzeum: przyznano go za film dokumentalny o wyprawie.