Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą kulinaria

Plastikowe krzesełka

Bary z małymi, kolorowymi, plastikowymi krzesełkami podbiły nasze serca. Są w Birmie wszędzie. Bar taki jest otwarty na ulicę, a czasami stoi w całości na ulicy, z wystawionymi na niej małymi stolikami, czasem parasolami chroniącymi przed słońcem, no i wspomnianymi krzesełkami. Krzesła i stoły są tak małe, że wydają się bardziej pasować do kącika zabaw dla dzieci niż do baru dla dorosłych. Głównym spożywanym w takim lokalu napojem jest zielona herbata (można, owszem, dostać w Birmie również czarną herbatę: wygląda ona jak czarna kawa, a jej smak skręca wnętrzności), często wystawiona w termosach na stolikach, szklanki do niej stoją obok w misce: tylko usiąść i się częstować. W barze przy lotnisku w Heho, gdy po wypiciu całego termosu chcieliśmy zapłacić za herbatę, dowiedzieliśmy się, że jest ona podawana za darmo i nie przyjęto od nas pieniędzy mimo nalegań. W niektórych barach można zjeść też pełny posiłek, przygotowany na miejscu w przenośnej kuchni.   ...

Klämrisk a sztuka konwersacji

Klämrisk, jak się okazuje, jest dobry na wszystko. Na przykład jeżeli przy świątecznym stole będziecie się, drodzy Czytacze, zastanawiać nad dobraniem odpowiedniego tematu rozmowy, możecie zawsze skorzystać z wzorców zaproponowanych w szwedzkiej telewizji, a konkretnie w bardzo popularnym serialu komediowym "Solsidan" . Główny bohater tegoż, niejaki Alex, człowiek niemal całkowicie pozbawiony asertywności, trafia w jednym z odcinków na przyjęcie z okazji czterdziestych urodzin swojego kolegi i sąsiada, Ovego. Brak asertywności jest tu o tyle znaczący, że Ove to rodzaj osoby, na której przyjęcie nikt nie dałby się zaciągnąć z własnej woli (a już tym bardziej wkopać w wygłoszenie na nim okolicznościowej mowy, co również staje się udziałem bohatera. A okolicznościowe mowy to dla Szwedów ważna sprawa). Tam to właśnie jeden z gości odzywa się do Aleksa w te słowy: Ach, to szwedzkie poczucie humoru... Przecież firma Gillekakor nie produkuje fińskich paluszków ! Przy ok...

Kräftskiva

Curiouser and curiouser, mógłby zakrzyknąć, wzorem Alicji, badacz szwedzkich zwyczajów, natknąwszy się na kolejną ciekawą tradycję kosmicznego narodu . Ot, taka na przykład kräftskiva . Jest to przyjęcie urządzane późnym latem lub jesienią, zwykle (nie jak na zdjęciach) w plenerze. Jego główną charakterystyką jest to, że podaje się na nim i je raki ( kräftor ). Tradycja wywodzi się stąd, że dawniej właśnie późnym latem i jesienią - począwszy od pierwszej środy sierpnia - prawo pozwalało na połów raków. Dzisiaj sprowadza się je z zagranicy (głównie z Turcji, Ameryki Północnej i Chin) przez cały rok, ale zwyczaj pozostał. Do tradycji należą również specjalne rakowe dekoracje: uczestnicy zakładają "zabawne" papierowe czapki i śliniaki, używa się obrusów i serwetek z odpowiednim motywem oraz zawiesza okrągłe, kolorowe lampiony z wymalowaną uśmiechniętą twarzą (mającą, zdaje się, reprezentować księżyc). Raki zaś popija się, jakżeby inaczej, alkoholem, wyśpiewując przy tym spec...

O samochodach, kawie, śródziemnomorskiej propagandzie i stresie

A więc ze Szwecją, jako się rzekło, na razie koniec. Co więcej, wpadłam na niezbyt może mądry pomysł, żeby wyprowadzić się ze Szwecji akurat w tę porę roku, kiedy jest ona najpiękniejsza i pojechać do Włoch akurat wtedy, kiedy jest tam najnieznioślej, kiedy powietrze robi się gęste i ciężkie, że niemal wbija człowieka w ziemię. Choć oczywiście, nie do końca ja wybrałam ten termin i to miejsce... Znów ogarnia mnie zdumienie, jak te tak różne kraje mogą mieścić się na jednym tak małym kontynencie. I wprawia mnie to w nastrój refleksyjny, który z kolei skłania do podzielenia się z Czytaczami mniej lub bardziej pretensjonalnymi wynurzeniami, a tym samym do wyprodukowania wpisu tego rodzaju, za którymi nie całkiem przepadam na innych blogach... Winne jest słońce, drodzy Czytacze: słońce, upał i stres! Przyzwyczajona do wręcz sterylnego powietrza Sztokholmu natychmiast po przyjeździe do Florencji niemal czuję, jak płuca wypełniają mi spaliny, a smog zatyka każdy por skóry. Ale zauważam też p...

Pijacka logika, część 2

Trochę zwlekałam z obiecaną kontynuacją tematu z poprzedniej dygresji , ale wreszcie jest! Będzie to zarazem wyjaśnienie, o co właściwie chodzi w przedstawionym tam plakacie: na czym polega innowacyjność pomysłu, który według twórców tej reklamy doprowadziłby do tak katastrofalnych skutków? Otóż: nowością tą byłoby dopuszczenie do sprzedaży w zwykłych sklepach spożywczych napojów o zawartości alkoholu wyższej niż 3,5%. Obecnie bowiem w supermarkecie dostać można jedynie tzw. lättöl , lekkie piwo, natomiast po cokolwiek mocniejszego udać się trzeba do jednego z państwowych sklepów monopolowych Systembolaget . Sklepów tych jest w Szwecji 410 (w tym 22 w Sztokholmie), są zamknięte w niedziele (do 2000 roku też w soboty), a zakupów dokonać można tylko po przekroczeniu 20. roku życia. Gdy zdarza mi się tam udać, mam okazję poczuć się bardzo młodo, bo zawsze proszą mnie o pokazanie dowodu osobistego (czasem proszą o to także osoby towarzyszące, jako część bardzo aktywnej akcji Systembola...

Pijacka logika

Już dawno zamierzałam zabrać się za ten temat, jednak stwierdziłam, że mój wywód byłby niekompletny bez powyższego plakatu, a znowu plakat byłby niekompletny bez tłumaczenia. Trochę się z tym ociągałam, ale wreszcie jest - choć, przyznam, dość swobodne i pozostawiające wiele do życzenia pod względem estetycznym. Poza tym przetłumaczyłam tylko główne hasła, ale gdyby kogoś ciekawiło także to, co napisano drobnym drukiem, proszę pytać w komentarzach. Obrazki można oczywiście powiększyć klikając w nie. Plakat pochodzi z zeszłorocznej akcji reklamowej Systembolaget, czyli szwedzkiego monopolu alkoholowego i przedstawia czarny scenariusz tego, co by się stało, gdyby monopol zlikwidować. W skrócie: śmierć i zachwianie solidarności społecznej. Sama nie wiem, co gorsze. Jest to przykład niezwykle pokrętnego rozumowania w prawdziwie szwedzkim stylu, którego ukoronowaniem jest tekst w prawym dolnym rogu. Tytuł tego dzieła - fyllelogik , pijacka logika - uważam za niezwykle trafny: autorzy ...

Tłusty wtorek

W miniony czwartek, tak jak wielu innych Polaków rozrzuconych po świecie, bardzo tęskniłam do smaku swojskiego, polskiego pączka. W Szwecji pączki są znane (pod nazwą munk ) ale wyglądają i smakują inaczej - ciasto jest jakby lżejsze, w środku zamiast róży jest albo dziura, albo krem waniliowy, a na wierzchu zamiast lukru - cukier. Nawet to dobre, ale w tłusty czwartek - nie zadowala. Samego tłustego czwartku w Szwecji się nie obchodzi, jest za to tłusty wtorek. Właśnie dzisiaj, w ostatni dzień przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. I z tej okazji je się tu ciastko o nazwie semla . Składa się ono ze słodkiej bułki z dodatkiem kardamonu, z której odcina się czubek i wydrąża środek. Do środka zaś pakuje masę migdałową i bitą śmietanę, na to nakłada się odcięty czubek i przyprósza cukrem pudrem. Choć właściwym dniem na konsumpcję tego przysmaku ma być niby dzień dzisiejszy, to tak naprawdę pojawia się on w cukierniach i supermarketach już po Bożym Narodzeniu i można go dostać do Wielkanocy....

Kanelbullens Dag

Dziś w Szwecji Kanelbullens D ag , Dzień Cynamonowej Bułeczki. Brzmi może trochę głupio, ale to bardzo przyjemne święto: coś jak nasz Tłusty Czwartek, tylko Szwedzi zamiast pączków zajadają się pewnym typowo szwedzkim przysmakiem - kanelbulle, czyli drożdżówką z cynamonem. Wszystkim, którzy ciekawi są smaku tego specjału, a nie mają akurat w pobliżu żadnej szwedzkiej cukierni, proponuję rozwiązanie pod hasłem "Zrób to sam!". Poniżej przytaczam przepis na kanelbullar (w mojej rodzinie nazywane cynamonkami) - wypróbowany niejednokrotnie (i trochę zmodyfikowany) przez niżej podpisaną. O efektach prób zaświadczyć mogą niektórzy Czytacze. Potrzebne będzie: Do ciasta: 2 szklanki mleka 50 g drożdży 0,5 szklanki cukru 0,5 łyżeczki soli 1 kg mąki 1 łyżeczka mielonego kardamonu 125 g masła 1 jajko Do nadzienia: 150 g masła 0,5 szklanki cukru 2 łyżki mielonego cynamonu A więc, drodzy Czytacze, do roboty! Zacznijcie od podgrzania mleka do temperatury około 37 s...