Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Finlandia

Nieograniczone możliwości

  Tablica odlotów lotniska w Joensuu, miasta uniwersyteckiego i stolicy Północnej Karelii, wywołała naszą wesołość. Tylko jednak do czasu, aż nie zdaliśmy sobie sprawy, że Joensuu przynajmniej, w odróżnieniu od Greifswaldu, ma lotnisko... Poza tym muszę przyznać, że będąc od dziecka miłośniczką Muminków, byłam wyprawą do Finlandii w pełni usatysfakcjonowana. Jak byli też zapewne usatysfakcjonowani producenci najróżniejszych muminkowych gadżetów, których zakupiłam dużo więcej, niż nakazuje rozsądek (dwa kubki, magnes, dwa ręczniki, podkładkę pod kubek, zeszyt i kalendarz z pięknymi rysunkami Tove Jansson oraz "Zimę Muminków" w oryginale). A na widok hatifnatów stojących przed sklepem muminkowym na helsińskim lotnisku zdjęła mnie zazdrość: chciałabym mieć coś takiego jako wieszak w przedpokoju!

Sztuka

W Turku, jako się rzekło , nie ma zbyt wielu klämrisków. Za to jest pełno sztuki! Czyha ona na niczego się niespodziewającego turystę wszędzie: wynurza się z rzeki Aurajoki, stoi na chodnikach i trawnikach, oplata poręcze oraz okupuje chyba wszystkie skrzynki elektryczne w mieście.

Niewidzialna ręka

Zeszły tydzień spędziłam w fińskim Turku. Jadąc do kraju nordyckiego miałam nadzieję przywieźć stamtąd pokaźną dawkę nowych klämrisków - niestety, zawiodłam się. Udało mi się znaleźć jedynie taki tajemniczy znak:

Klämrisk 5

Kultura Finlandii przez długie wieki pozostawała pod bardzo silnym szwedzkim wpływem. Co widać na przykład w helsińskiej windzie.

Białe wino

Nawet delektując się kieliszkiem wina w pogodny wieczór na malowniczej wyspie na Bałtyku, nie można zapominać o środkach ostrożności i poważnych implikacjach:

Tatuś Muminka i morze

...to, jak niektórym z Czytaczy wiadomo, książka o kryzysie wieku średniego i stopniowym popadaniu w obłęd z samotności na małej skalistej wysepce. Przypomniała mi się, kiedy pewnego lipcowego popołudnia zeszłam na ląd w miejscu mogącym z powodzeniem służyć za scenerię tej książki, na małą skałę o nazwie Rödhamn, wystającą z Morza Bałtyckiego w archipelagu Alandów. Pomyślałam sobie mianowicie, że w takim miejscu, na styku szaro-żółtych chmur, czerwonawych skał i morza, łatwiej musi być wpaść w obłęd z samotności. Kilka drewnianych domów i dwa żółto-czerwone nabieżniki stojące na wysepce sprawiały wrażenie nieosłonięcia od niczego, bezlitosnego wystawienia na świat w całym jego ogromie. A przykurczone drzewa wyglądały, jakby rzeczywiście, jak na wyspie Taty Muminka, od czegoś uciekały. Pojedyncza mewa, próbując lecieć pod wiatr, musiała stoczyć prawdziwą walkę. W tej części świata o tej porze roku nawet w środku nocy nie robi się zupełnie ciemno; świat tylko traci barwy. Zos...