Przejdź do głównej zawartości

Posty

Megalomania

Oficjalne hasło promocyjne Sztokholmu: Myślę, że mieszkańcy Kopenhagi mieliby na jego temat kilka krytycznych uwag.

Agenci są wszędzie!

Polski sport narodowy, polegający na wyszukiwaniu i ujawnianiu dokumentów świadczących o czyjejś agenturalnej przeszłości i współpracy z wrogimi siłami za czasów zimnej wojny, staje się popularny również w krajach ościennych. W miniony weekend tabloid "Expressen" ujawnił, że jeden z najbardziej poczytnych i opiniotwórczych pisarzy i dziennikarzy Szwecji, Jan Guillou, współpracował z KGB. Sam zainteresowany tłumaczy się, że owszem, spotykał się z radzieckim agentem, ale nie przekazywał mu żadnych informacji, tylko jako młody i naiwny dziennikarz miał nadzieję sam od niego wyciągnąć coś, co by się nadawało na sensacyjny i nagradzany artykuł, a poza tym był w tamtych czasach maoistą, więc ze Związkiem Radzieckim było mu zupełnie nie po drodze. Guillou jest autorem między innymi książki "Zło" , na podstawie której nakręcono nominowany kilka lat temu do Oscara film , a także trylogii historycznej o templariuszu Arnie Magnussonie (proszę nie dać się zmylić tym, że ma...

Kolorowo

Globen i jego domek przybrali już zimowe barwy.

Porażająca skuteczność zakazów

Znak wypatrzony na ścianie wąskiej i krętej klatki schodowej wiodącej na szczyt brugijskiej wieży.

Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj

...to, według twórców filmu "In Bruges", właściwa kolejność czynności, jakie należy wykonać podczas bytności w mieście Brugia. Polscy dystrybutorzy filmu uznali tę radę za tak ważną, że z hasła promującego film podnieśli ją do rangi jego tytułu. Niestety, gdy z Moją Sista przyjechałyśmy do Brugii, nie dysponowałyśmy żadnym egzemplarzem broni palnej, dlatego też musiałyśmy ograniczyć się do zwiedzania. Ale chociaż w tej kwestii wypełniłyśmy prawie wszystkie punkty programu zalecane w filmie. A więc: popłynęłyśmy na wycieczkę statkiem po kanałach, weszłyśmy na dzwonnicę po krętych i wąskich schodkach , ...zwiedziłyśmy Bazylikę Świętej Krwi ...i wybrałyśmy się na kilka długich spacerów wąskimi uliczkami tego iście bajkowego miasteczka , dzięki czemu mogłyśmy w pełni docenić jego urok . Na koniec zaś zaszłyśmy do księgarni, aby zakupić idealną pamiątkę z tego belgijskiego miasta, mianowicie płytę DVD z filmem "In Bruges". (Muszę przyznać, że...

Ręka opatrzności

Bruksela, Atomium

Czekoladowe szaleństwo

Obiecywałam, że opowiem o Belgii. Opowiem, ale głównie za pomocą obrazów. A skoro o Belgii, to nie mogę nie zacząć od tego, co ten kraj ma najlepszego: od czekolady! Sklepów z wystawami tak smakowitymi jak powyższa jest tam mnóstwo. A często prezentują też wyroby w formach bardziej, hmmm, oryginalnych: Osobiście najbardziej mnie kusił "szaszłyk" z truskawek w czekoladzie - do dziś żałuję, że nie spróbowałam! Oprócz tego są też jednak dostępne bardziej wyrafinowane formy podziwiania czekolady, na przykład muzeum jej poświęcone w Brugii. Można tam dowiedzieć się paru ciekawych faktów z historii konsumpcji tego przysmaku, na przykład, że nawet Kościół powinien mieć się przed nim na baczności (zdjęcie można powiększyć klikając w nie): ...a także popodziwiać dzieła sztuki wykonane w czekoladzie. Na koniec mieliśmy też okazję zobaczyć pokaz wyrabiania pralinek zakończony, a jakże, degustacją. A swoją drogą ciekawe, ile zajęłoby mi zdegustowanie takiej oto kostki czekolady: